Rozdział46″Urodziny Kotny”

Oczami Katniss

Oczywiście tematem numer jeden jest Tristan i jego oświadczyny. Nadal nikt nie może pojąć co mu do głowy strzeliło.

 

-Peeta wyglądał jak ryba.-Johanna mówi z pełną powagą.

 

-Dlaczego?- Siedzę chłopakowi na kolanach, Gale miał rację, jest mi głupio. Snułam jakieś dziwne teorie .Mogłam spojrzeć w kalendarz i ruszyć mózgownicą, że on knuje jakąś niespodziankę dla mnie.

 

-Bo miałeś taką rybią minę, a ty Lena myślałam, że nie oddychasz.

 

-Bo w pierwszej chwili nie oddychałam, byłam zbyt zszokowana i straciłam zdolność oddechu. On naprawdę to zrobił?

 

-Dobra nieważne. Co to za urodziny bez tortu.-Erick idzie do kuchni po chwili wraca z tortem.-Sam robiłem, dosypałem arszeniku. Smacznego.-Wszyscy wybuchamy śmiechem, czuję się niezręcznie kiedy zaczynają mi śpiewać sto lat.

 

Urodziny mijają w miłej atmosferze, jemy tort,śmiejemy się i rozmawiamy na różne tematy. Robi się jednak późno i nasi goście opuszczają dom.Lena i Roger mają zaraz poduszkowiec, ale nie chcieli żebyśmy ich odprowadzali.Stwierdzili, że powinniśmy się sobą nacieszyć. Zdobyłam się na dorosłe posunięcie i przeprosiłam Lenę, właściwie nie zrobiłam jej nic złego, ale wypadało ją przeprosić, nawet za to co o niej myślałam.Dziewczyna okazała się być całkiem fajna, może nie rozumiem tego, że przytula się do Peety, czy siada mu na kolanach, ale skoro jest w szczęśliwym związku i jej chłopakowi to nie przeszkadza, to ja nie zamierzam robić scen zazdrości. Dotarło do mnie , że Peeta musi mnie bardzo kochać,w końcu to dla mnie wyremontował domek, zniósł marudzenie Johanny przy robieniu książki i co najważniejsze, zrezygnował z bycia rzecznikiem prezydent Paylor.To wielki wyczyn, bo tak na prawdę wielu ludzi dałoby się pokroić za tą posadę.

 

W końcu zostajemy sami, dziś tutaj spędzimy noc.

 

-Widziałaś taras?-Szepcze Peeta.

 

-Jaki taras? Ten dom nie ma tarasu.-Zawsze mi go brakowało.

 

-Właściwie to ma, ale nie dziwię się, że go nie zauważyłaś.-Wymieniamy się uśmiechami i zmierzamy do salonu. Jak mogłam  nie widzieć tego nie zauważyć? To chyba przez te wrażenia wyremontowany domek, książkę i te śmieszne oświadczyny. Taras jest cudowny, teraz cały jest pokryty płatkami kwiatów.

 

- Dziękuję, jesteś cudowny.-Rzucam się chłopakowi na szyję. Siadamy na specjalnie przygotowanym przez blondyna kocu. Siedzimy w swoich objęciach patrząc na ten cudowny widok.
Słońce zaczyna zachodzić. Ptaki zwołują pisklęta do snu, wieje delikatny wiatr, a słońce mieni się kolorem pomarańczowym w tafli wody.

 

-Katniss, niepotrzebnie się tyle kłóciliśmy. Kapitol nam nie służy, zresztą chyba nikomu nie służy. Prędzej czy później ludzie tam wariują.

 

-Ty nie zwariowałeś…

 

-Uwierz mi, że ciężko było pozostać sobą.

 

-Dlatego zrezygnowałeś z bycia rzecznikiem?

 

-Zrezygnowałem dla ciebie.Wiem, że ty nie chciałabyś tam mieszkać, a ja nie mógłbym mieszkać tam bez ciebie. Poza tym nie miałem tam prywatności czułem się jak w klatce.

 

-Dlaczego?

 

-Tutaj mogę być sobą.Tam musiałem się wiecznie pilnować.

 

-Chodzi o fotoreporterów? Nie są tacy natrętni.

 

-Bo byłaś nam krótko. Chodzą za tobą krok w krok i szukają sensacji. Nawet w domu musiałem się pilnować, bo potrafili włazić na drzewa tylko po to, żeby zrobić mi zdjęcie.Najlepiej jak dostaję ataku, albo jestem w samych gaciach.

 

-Jak to wytrzymałeś?

 

-Z czasem przestałem ich zauważać. Chociaż było ciężko.Biegają za tobą bez względu na to jak się czujesz, jak wyglądasz czy cię to męczy, czy nie. Dla nich to po prostu praca.

 

-Nie mogłeś im jakoś wytłumaczyć, że chcesz trochę prywatności?-Nie rozumiem zachowania tych ludzi. Nie mogliby postawić się na miejscu obserwowanej osoby?

 

-Nie da się kochanie. Gadają do ciebie, robią zdjęcia, chcą autograf, a to tylko przykrywka.

 

-Dlaczego?

 

-Jak się zatrzymasz otoczą cię i wtedy ciężko się im wyrwać.

 

-Ludzie dla pieniędzy są w stanie zrobić wszystko. Cieszę się, że cię mam , że tutaj wróciłeś.-Mocniej obejmuję chłopaka.

 

-Tutaj jest mój dom, a moje miejsce tam gdzie ty, bez względu na wszystko.

 

-Peeta…te życzenia od Gale’a…on ci to mówił?

 

-Tak, ja tylko pisałem. Wiesz nie chcę cię zmuszać do znajomości z nim.To tylko i wyłącznie twoja sprawa, ale czasem nie warto wszystkiego przekreślać.

 

-Pogodziłam się z nim, ale nie będę na siłę próbowała odnowić naszej przyjaźni. Ktoś kiedyś powiedział mi, że jeśli przyjaźń się kończy to znaczy, że nigdy jej nie było. Poza tym mam ciebie, a ty wystarczysz mi w zupełności.

 

-Kochanie, muszę ci się do czegoś przyznać.-Peeta poważnieje.

 

-Mów.-Wzdycham

 

-Jak pojechałyście do Kapitolu to Erick wpadł na pomysł zrobienia męskiego wieczoru. Na początku nie chciałem, ale w końcu mnie namówili i tak trochę…przegiąłem z piciem…właściwie nic złego się nie działo, skończyłem przygnieciony przez wszystkich,i w sumie to nie chcę żebyś była zła, bo ja chciałem od razu ci powiedzieć.Tylko chłopaki stwierdzili, że będziemy mieć przewalone i lepiej będzie wam powiedzieć jak wrócicie. W Kapitolu ci nie mówiłem, sama wiesz jak między nami było-Nie jestem na niego zła,chce mi się śmiać, bo Jo i Erick wymyślili imprezy. Oni bawili się grzecznie, ciekawe jak mam powiedzieć Peecie, że tańcowałam na stole.

 

-Nie jestem zła. Jesteś dorosły, a jak się upijesz raz czy dwa to nic ci nie będzie. Skoro ty się przyznałeś, to teraz moja kolej.-Serce wali mi jak szalone przy naszej imprezie, impreza chłopaków to nic.

 

-Słucham.-Patrzymy sobie w oczy.

 

-Johanna wpadła na pomysł imprezy. Nie wiem czy się zgadała z Erickiem, czy oni po prostu mają taki sam tok myślenia.

 

-Trzeba będzie z nimi porozmawiać. Impreza się udała? -Chłopak jest spokojny.

 

-W sumie tak.Tristan miał nas pilnować, ale poszedł gdzieś z jakąś dziewczyną.

 

-Z jaką dziewczyną?

 

-Nie wiem poznał jakąś. Ja w  nie chciałam iść, ale dziewczyny mnie namówiły.

 

-Katniss gdzie wy byłyście na tej imprezie?

 

-W jakimś klubie…spotkałam tam Gale’a tam się pogodziliśmy.

 

-Słucham? Poszłyście do klubu we trzy? I nikt was nie pilnował?

 

-Ludzie byli mili, każdy chciał z nami tańczyć i trochę…mnie poniosło.

 

-To znaczy?

 

-Tańczyłam z dziewczynami na stole.-Szepcze, czerwienię się,  jest mi strasznie wstyd. Dopiero do mnie dotarło jaką idiotkę z siebie zrobiłam. Peeta patrzy na mnie i nic nie mówi, a jego milczenie mnie martwi. Wściekł się na mnie na pewno.

 

-Powinienem cię ochrzanić.Wyjście do klubu bez żadnego opiekuna było głupotą. Wiesz, że mogła tam być Susan i mogła ci coś zrobić. Skoro jednak był tam Gale na pewno miał na was oko,a tańczenie na stole? Chciałbym to zobaczyć.

 

-Czyli nie jesteś zły?

 

-Nie, nie jestem, ale może już nie imprezujmy oddzielnie

 

-Obiecuję.-Całuję chłopaka namiętnie. Jest cudowny,myślałam, że zaraz na mnie nawrzeszczy a on przyjął to ze spokojem.

 

-Ale taniec na stole i tak chcę zobaczyć.

 

-Peeta, to wcale nie było mądre.Poza tym ja nie umiem tańczyć,musiało to wyglądać śmiesznie.

 

-Johanna też tańcowała?

 

-Też, ona to  przesadziła z tańcem i ze wszystkim. A głupoty gadała takie, że głowa mała.

 

-Ona przynajmniej pod wpływem gada głupoty, Erick gada je cały czas.-Oboje wybuchamy śmiechem.-Wiesz kochanie, Effie napomknęła mi, że Paylor będzie chciała widzieć zwycięzców.

 

-Po co?

 

-Chyba chodzi oto co chciała zrobić Coin. Głodowe Igrzyska z udziałem dzieci z Kapitolu…

 

-Już nie popełnię tego samego błędu co wtedy. Nie ma mowy żebym się zgodziła na tą rzeź.Wtedy byłam rozdrażniona i rozżalona. Nie zgodzę się,  mam nadzieję, że nikt się nie zgodzi. Dzieci nie powinny być karane za błędy swoich przodków, tak jak my byliśmy.-Przytulam chłopaka najmocniej jak potrafię.

 

-Cieszę się, że zmieniłaś zdanie.Jestem z ciebie taki dumny.

 

-Przyszła pora, żebym w końcu czegoś nie schrzaniła. Poza tym chciałabym się odciąć od tego co było… rozumiesz?

 

-Tak rozumiem, kochanie.

 

-Peeta… jak tak teraz pomyślę o tym co zrobił Tristan. To chyba nie do końca chodziło mu o mnie.-Szepczę.

 

-Nie o ciebie? Przecież to przed tobą klęknął-Teraz wszystko układa mi się w całość. Pytania Tristana o osaczanie,  oto co wywołuje ataki, próba skłócenia nas

 

-Jemu chodzi o ciebie. Pytał się mnie o twoje ataki co je wywołuje, cały czas cię prowokował. On z jakiegoś powodu czeka na twój atak.

 

-Tylko dlaczego? Gdybym przy nim go dostał mógłbym mu zrobić poważną krzywdę.

 

-A co jeśli on zamierza udowodnić ludziom, że jesteś niebezpieczny? Musisz na siebie uważać i się pilnować. Martwię się Peeta, nie wiem jaki on ułożył sobie plan, ale teraz to wszystko ma sens-Wzrasta we mnie złość. Moje pierwsze przeczucia co do Tristana mnie nie myliły. Dlatego oświadczył się w obecności Peety, liczył, że on się wścieknie do tego stopnia, że zawładną nim błyszczące wspomnienia, stanie się nieobliczalny. Nie pojął tylko tego, że to wszystko wyglądało śmiesznie.

 

-Kochanie będę na siebie uważał, nie mówmy już o tym pajacu. Nie będziemy się nim przejmować i psuć sobie chwili.

 

-Dziękuję za najcudowniejsze urodziny jakie kiedykolwiek miałam.-Zmieniam temat. Peeta ma rację nie powinniśmy psuć sobie tego wieczoru.- Peeta, chciałabym tu zamieszkać.

- Katniss, to niebezpieczne. Tu jest daleko od Dystryktu, a Johanna raczej nie będzie chciała mieszkać sama.

- To Erick przeprowadzi się do niej. A tu mam wszystko czego mi trzeba.

- I tak to zrobisz.

- Masz rację kochanie.- całuję go w policzek.

- Trzeba będzie przenieść twoje rzeczy. Dobrze, że meblę już są to pójdzie nam szybciej.

- Właściwie, to brakuje mi czegoś.

- Czego kochanie?

- Twojej sztalugi.- patrzy na mnie zdziwiony

- Jak… to?

- Kocham cię i chcę z tobą zamieszkać tutaj. Pogodzimy przyjemne z pożytecznym. Ty będziesz spokojny, że nie jestem sama, a ja chętnie będę cię oglądać rano w łóżku. Zostaniesz ze mną?- patrzy na mnie przez chwilę. Boję się, że odmówi.

 

- Zawsze. – Chłopak łączy nasze usta, a my zapominamy się w gorących pocałunkach…

  8 comments for “Rozdział46″Urodziny Kotny”

  1. ~0niewidzialna0
    3 stycznia 2015 o 09:59

    oooooooooo jak słodko :) Wiedziałam, że Tristan coś knuje ale myślałam, że działa razem z Susan. No cóż raz mogłam się mylić, choć nie jest wykluczone, że się nie mylę. Czekam na kolejny rozdział okruszki i więcej takich słodkości ;)

  2. ~mixer1827
    3 stycznia 2015 o 10:53

    Tristan (nie) geniusz zła :)

  3. ~kamila
    3 stycznia 2015 o 11:50

    Domyslałam się że Tristan ma coś nie po kolei w głowie jestem ciekawa co on takiego wymyśli ! :)

  4. ~zuzad5
    3 stycznia 2015 o 11:59

    Przesłodki rozdział :* Ciekawe na jaki wspaniały pomysł tym razem wpadnie”genialny” Tristan…

  5. ~alicjak00
    3 stycznia 2015 o 12:04

    Jakie kochane zakończenie **
    Tristan jest wkurzajacy XD

  6. ~Lovv
    3 stycznia 2015 o 12:50

    To Jo,Erick,Ann i Finnick będą mieszkać w wiosce zwyciezcow a tamci w jakieś chaszcze się pchają ;-; będą daleko od siebie :(
    No ciekawe co ten Tristan wyczynia xd czekam baaardzo niecierpliwie na następny ;)

  7. ~aanet14
    3 stycznia 2015 o 13:14

    szkoda że Katniss i Peeta będą oddzielnie mieszkać :( Jo i Erik zawsze im w nieodpowiednim momencie przerywali i ich denerwowali duzo śmiechu było :)

  8. ~rocky
    3 stycznia 2015 o 14:23

    super!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *