Rozdział48″Urodziny Kotny cz2″

Notka +18

Oczami Katniss

Nasze pocałunki stają się coraz bardziej namiętne. Peeta sadza mnie na kolanach, a ja oplatam go nogami w pasie. Chłopak ustami schodzi na moją twarz. Całuje czoło, policzki, szczękę i powieki. Są one takie cudowne, że przez moje ciało przechodzą dreszcze. Powoli rozpinam jego koszulę, niebieskooki patrzy na mnie tym swoim seksownym, łobuzerskim spojrzeniem. Zdejmuję z niego nakrycie, przemykam palcami po jego klatce piersiowej. Zatrzymuję się na brzuchu, przez co on wciąga mięśnie, to  reakcja na łaskotki. Jego dłonie wspinają się po linii kręgosłupa, unosząc zadartą sukienkę. Unoszę ręce do góry, żeby chłopcu było łatwiej mu ściągnąć. W końcu pozbywa się jej i odrzuca na drugi koniec tarasu.  Blondyn pieści swoimi miękkimi, ustami moją szyję. Łapię go za brodę i patrzę mu w oczy. Jego tęczówki są pociemniałe  z pożądania. Popycham go delikatnie na koc, a on mi się poddaje. Jesteśmy w samej bieliźnie. Ale i ona potem gdzieś przepada. Nasza nagość jeszcze bardziej mnie pobudza i podnieca. Dłonie Peety wędrują po moich nogach, muskając wewnętrzną stronę ud, a jego usta zsuwają się na moje piersi.  Niszczy tym resztkę mojej samokontroli. Tracę zdolność formułowania logicznych myśli. Jego podniecenie sięga zenitu. Unoszę się  delikatnie, pozwalając mu się we mnie wsunąć. Wydaję z siebie głośny jęk, a jemu jak zawsze to się podoba. Tym razem to ja nadaję tempo naszej rozkoszy. Lokuję ręce po obu stronach głowy blondyna. Chłopak mocno mnie do siebie przyciska, ale tak, żeby nie sprawiało mi to bólu. Przyśpieszam. Nie mogę złapać tchu, moje serce wali jak szalone. Peeta nagle się podrywa, ale nie przystajemy się poruszać. Wplatam palce w blond loki piekarza i mocno się odchylam. Całuje moją szyję oraz piersi. Czas przestaje płynąć, a moje głowa pogrąża się w zapomnieniu. Powoli odchyla mnie do tyłu, aż dotykam głową podłogi. Mocno oplatam go biodrami. Czuję jak chłopak eksploduje we mnie. Naszymi ciałami wstrząsają spazmy rozkoszy. Szczytujemy w tym samym momencie, nie da się opisać tego, co teraz odczuwam. Kochanek zmęczony opada na mnie, po chwili kładzie się obok i zamyka w czułym uścisku. Przykłada swoje usta do mojego ucha i szepcze

- Kocham cię.- uśmiecham się szeroko
- Ja ciebie też. Jestem ci tak wdzięczna. Wszystko zorganizowałeś, a ja ciągle miała jakieś pretensje. Jak mam ci podziękować?-  na ustach maluje się figlarny uśmieszek.
- Myślę, że przed chwilą mi wystarczająco podziękowałaś.
- No cóż… myślałam, że możemy jeszcze to powtórzyć. No wiesz, za te życzenia też powinnam cię jakoś nagrodzić. Wiem jaka jest Johanna i pewnie trudno było ci z nią wytrzymać. Co  tym sądzisz?.- Całuje mnie w usta i szybko zanosi do sypiali na powtórkę z rozrywki…
Budzę się w wyśmienitym humorze. Cały wczorajszy dzień był cudowny, a do tego jeszcze upojne chwile, właściwie godziny, z Peetą, przyczyniły się do mojego dzisiejszego nastroju. Blondyn jeszcze śpi. To niemożliwe. Rzadko się zdarza, że to ja wstaję pierwsza. Patrzę na zegarek, dopiero ósma. I tak już nie zasnę, a swoim kręceniem obudziłabym chłopaka. Przyglądam się ukochanemu, uśmiecha się przez sen. Wygląda tak niewinnie, z taką miną nikt by nie pomyślał, że jest gotów zrobić komuś krzywdę, tak jak wczoraj Tristanowi. Dopiero teraz zauważam jak bardzo się zmienił. Włosy są dużo ciemniejsze, niż podczas Igrzysk, a jego blizna na policzku sprawia, że wygląda doroślej. Igrzyska zrobiły z niego zabójcę, a Rebelia żołnierza. To już nie jest ten chłopiec z chlebem, to prawdziwy mężczyzna. Delikatnie wodzę palcami po jego nagich ramionach, na nich też nie brakuje blizn. Moje ruchy chyba go obudziły, bo zaczyna się ruszać, ale nadal nie otwiera oczu. Na jego ustach gości nadal uroczy uśmiech. Całuję go delikatnie w zraniony policzek. Od razu widzę jego błękitne tęczówki.
- Dzień dobry kochanie.- szepczę mu do ucha.- Jak się spało?
- Dzień dobry. Wyśmienicie, dawno tak dobrze nie spałem. Która godzina?
- Po ósmej.
- Na pewno jesteś głodna. Wezmę szybki prysznic i coś ci zrobię na śniadanie. Chyba, że wolisz ty pierwsza się wykąpać.
- Myślę, że możemy połączyć te dwie rzeczy. Co powiesz na wspólny prysznic, kochanie?- uśmiecha się łobuzersko i powoli wstaje.
- Łączmy, kochanie.- i już jestem w jego ramionach…
Siedzę w kuchni i obserwuję Peetę robiącego naleśniki. Chciałam mu pomóc, ale moja asysta kończyła się pocałunkami i drobnymi pieszczotami na blacie kuchennym. Blondyn twierdzi, że to moja wina, bo niezwykle kusząco wyglądam w samej bieliźnie. Dlatego teraz to on robi śniadanie, a ja tylko na niego patrzę.
- Kochanie, gotowe. Smacznego.
- Dziękuję.- biorę kęs do buzi, jestem już strasznie głodna. Jak zawsze przepyszne.

Po śniadaniu  idę do swojego domu, a Peeta do piekarni, powiedział, że musi sprawdzić co tam się dzieje. Żegnamy się pocałunkiem, wchodzę do domu zastaję Jo zmywającą naczynia.

-Spaliście tutaj?- Pytam z uśmiechem.

-Nie, u chłopaków, ale Erick rano poszedł do piekarni, więc ja przyszłam tu. Zrobiłam śniadanie dla siebie i Jaskra. Informuję, że zjadł i gdzieś poszedł.

-To u niego normalne. Myślisz, że Annie jeszcze śpi?

-Pewnie nie, a dlaczego pytasz?

-Mogłybyśmy pójść do niej, na plotki.-W odpowiedzi dostaję uśmiech, dziewczyna kończy zmywać i zmierzamy do domu Annie.

Oczami Peety

Chłopaki są w piekarni, jak zwykle nikt mnie nie poinformował, że mam przyjść wcześniej. W sumie i tak bym nie wstał, jakoś sen nie był mi dany tej nocy.

-Okruszek, jakie jaja.

-Co? Znaczy jakie?

-Pamiętasz Amber? siostrzenicę starej Jonasowej?

-Pamiętam, co z nią?

-Przyszła tu dzisiaj. Zapytała o drogę, bo jak stwierdziła, nie może się tu odnaleźć.

-I?

-Wiesz jaka szprycha się z robiła? Marzenie. Ile ona ma lat?

-Erick nie kombinuj, masz Johannę, a Amber jest rok młodsza ode mnie, z tego co kojarzę.

-Czyli będzie miała 18 lat? Człowieku żałuj, że jej nie widziałeś. Nawet Finnick nie mógł wzroku od niej oderwać.

-Powiedzcie to swoim dziewczynom.- Od tej chwili muszę się bacznie przyglądać Erickowi. Nie wiem jak silna jest jego miłość do Johanny. Podobno oszalał na jej punkcie, niestety  znam go za długo i obawiam się, że mógłby wdać się w romans.

Dzwonek nad drzwiami piekarni oznajmia nam, przybycie kogoś. Wychodzę z zaplecza.

-Zapomniałam kupić chleb.- Muszę przyznać, że Erick nie przesadził. O ile dobrze poznaje głos to Amber. Wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. Nie nosi nisko upiętego kucyka, ma za to rozpuszczone, kręcone, blond włosy. Nie jest już dziewczyną, której można policzyć każdą, chociażby najmniejszą kość. Przybrała na wadzę, dzięki czemu wygląda zdrowo. Nie chciałem tego zauważyć, ale jej jaskrawa bluzka z dekoltem przyciągnęła mój wzrok. Pamiętam, że swoją budową ciała nie różniła się niczym od niektórych chłopaków. Tak samo chuda i płaska. Wtedy nie było w niej żadnej kobiecości. Teraz to już co innego.

-Zwykły czy z ziarnami?.-Peeta skup się, nie gap się na nią.

-Ciocia chciała zwykły, a i jeszcze jakieś bułki słodkie jak macie. Peeta? Dobrze poznałam?

-O ile ja dobrze poznałem ciebie, Amber.

-Tak to ja, w ładniejszej wersji. Jak ty się zmieniłeś, ćwiczysz z bratem? Wyglądacie jakbyście pracowali w siłowni nie w piekarni.

-Nie wiem jak Erick, ale ja nie ćwiczę.- Poza nocnymi ćwiczeniami z Katniss.

-A co u Katniss?

-Bardzo dobrze, zdrowa, uśmiechnięta

-Jesteście w końcu razem?

-Oczywiście , że tak. Mówiłem, że z nią będę i osiągnąłem swój cel.- Powiedziałem to z taką dumą jakbym wygrał milion na loterii. Właściwie to tak się czuję.

-A Erick zmądrzał?

-Ja? Ani trochę.- Rzucam Erickowi spojrzenie i wyczekuję, aż powie, że się zakochał.

-Wolny strzelec? Kiedyś mówiłeś, że nie dasz się żadnej usidlić.

-Bo się nie dałem.

-Erick ma dziewczynę.- Musiałem to powiedzieć.

-Czyli jednak się dałeś usidlić.

-Dziewczynę mam, ale się nie dałem.- Czy ktoś raczy mi wytłumaczyć co on bredzi?- Trzeba się spotkać, powspominać stare czasy.

-Jak się mną i Peetą zajmowałeś? Napsuliśmy ci nerwów, co?- Wydaje mi się, że Amber zaświeciły się oczy do Ericka.

-Tylko trochę, on nadal mi psuje nerwy.

-Dar pałętania się pod nogami został?

-Żebyś wiedziała, wiesz co? Daj te siatki co będziesz je sama nosić.- Zaraz go zdzielę w łeb. Od kiedy siatki z bułkami i chlebem są tak ciężkie, że dziewczyna nie może sama ich zanieść. Zanim jednak zdążę się odezwać mój brat wychodzi w towarzystwie Amber.

-Jakaś jego stara miłość?.-Wtrąca Finnick.

-No coś ty, ale chyba w głowie mu się zaczęło przewracać.

-Spokojnie Peeta, przecież on kocha Johannę.

-Wiesz każdy inaczej rozumie miłość. On akurat ma wypaczone spojrzenie na to. Dla niego bycie w związku i flirtowanie z inną to nic złego. Nie pojmujesz tego, prawda?

-Szczerze? W ogóle nie czaję.-Odair siada na ladzie.

-Właśnie, ja też tego nie rozumiem.

-Może idź za nim?

-Finnick, on jest dorosły, ma dziewczynę i powinien się ogarnąć. Nie zamierzam za nim łazić .Poza tym jeśli zrobi coś złego, to znając Johannę ona obiję mu gębę i będzie miał za swoje.

-Ta Amber to ładna dziewczyna ,ale nie przeszkadza mu, że jest tyle młodsza?

-On nigdy nie patrzył na wiek. Jeśli dziewczyna mu się podobała to ją po prostu miał. Miałem cichą nadzieję, że wyrośnie z tego kiedyś.

-Uznajmy, że chwilowo jest niepoczytalny. Zanosi jej tylko zakupy, wkroczymy jak coś będzie na rzeczy.

-Nie masz nic innego do roboty tylko pilnowanie go?  Niech się sam pilnuje. Idiota.

-Kto jest idiotą?- Do piekarni przyszły dziewczyny. Jeszcze muszę kryć mojego brata.

-Cześć piękne. Co wy tu robicie?- Finnick szybciej przytomnieje i zagaduje naszych gości

-Przyszłyśmy podenerwować was naszym towarzystwem.- Johanna i dziewczyny wchodzą za ladę. Katniss od razu się do mnie przytula.-Gdzie Erick?

-Wyszedł na chwilę, chyba coś załatwić. Nie słuchałem go, a ty Finnick?

-Ja też nie słuchałem co on bredził.- Niech ten debil tu wraca i to w trybie natychmiastowym.

-Co wy tacy zdenerwowani jesteście? Stało się coś?-Annie spogląda raz na mnie raz na swojego ukochanego.

-My zdenerwowani? No coś ty… ja jestem rozkojarzony.- Całuję Katniss w usta. Coś czuję, że moja praca zaraz się skończy. Zdążyłem się za nią stęsknić, nie widziałem ją około godziny i mam zaległości w całowaniu i przytulaniu jej.

-Ale miała fajne c…- Erick staje jak wryty.

-Erick!- Johanna rzuca mu się na szyję. Widziałem jej minę, kiedy zauważyła, że nie ma mojego brata. Była strasznie zawiedziona, a ten urządza sobie podryw

-Cześć kotku, a co ty tu robisz?- Brat rzuca mi wymowne spojrzenie, którym najchętniej pozbawiłby mnie życia. Ja wzruszam tylko ramionami.

- Nudziło nam się, więc was odwiedziliśmy. Nie cieszysz, co?- I znowu ma tą zawiedzioną minę. Chętnie bym mu przyłożył.

- Cieszę się, tylko jestem zaskoczony tą miła niespodzianką.

-Kto co miał fajne?- Pyta Katniss.

-Ćwieki na butach. Przyszła tu dziewczyna i miała takie fajne-

-Będziesz chodził w ćwiekach?- Pyta Johanna.

-Nie kotku, nie będę, tak tylko mówię, że były fajne.

Dziewczyny niestety nie zostają długo, wychodzą po chwil,  twierdząc, że  nam coś ugotują. Mamy się zjawić o szesnastej na obiedzie w domu Annie.

-Ty skończony idioto!- Wrzeszczę, gdy upewnię się, że dziewczyny tego nie usłyszą.

-O co ci chodzi?

-O Amber! Ćwieki fajne miała?!

-Chodziło mi o jej piersi. Weź się tak nie spinaj, zaniosłem jej tylko zakupy.

-Johanna będzie kolejną, którą się zabawisz tak?! Wiedziałem, że ty nie nadajesz się ani do miłości ani do związków!

-Nie mów mi co mam robić!

-Chłopaki uspokójcie się.-Finnick staje pomiędzy nami, naprawdę niewiele brakuje, żebyśmy się pobili.

-Flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził, powinieneś spróbować.

-Słyszysz i rozumiesz to co mówisz?! Johanna by ci czegoś takiego nie zrobiła!

-Nie zaniosłaby komuś zakupów?

-Dobrze wiesz o co mi chodzi!

-Właśnie, że nie wiem. Zaniosłem z grzeczności zakupy, a ty się na mnie drzesz jakbym poszedł z nią do łóżka.

-Ty bezinteresownie niczego nie robisz. Widziałem jak na nią patrzysz. Jeśli skrzywdzisz Johannę to…

-Nie skrzywdzę, ale to co?

-Nie będziesz miał brata!

-Od kiedy dziewczyny są tak ważne?

-Od kiedy ty zachowujesz się jak idiota! Ona cię kocha, a ty mówisz mi, że flirt nikomu nie zaszkodził! Mam nadzieję, że Johanna przejrzy na oczy i cię zostawi! Nie jesteś jej wart!

-A ty może jesteś wart Katniss?! To nie ja z tęsknoty za dziewczyną poszedłbym z inną do łóżka!

-Weźcie przestańcie! Erick, Peeta się martwi, że tobie coś odwali. Sam dobrze wiesz, że w twoim życiu nie było dziewczyny, której byś nie skrzywdził, nie zdradził, niektóre przyzwyczajenia ciężko zmienić.

-Nic nie zrobiłem do jasnej cholery! On nie będzie mi mówił co ja mam robić!

-Nie chcę żebyś przez swoją głupotę rozwalił sobie związek!

-Mam prawo do znajomych. Nie było mowy, że mam się nie zadawać z innymi dziewczynami! Sądzisz, że mógłbym zdradzić z Amber moją dziewczynę?! Kocham Johannę i wbij sobie do głowy, bo więcej nie będę powtarzać!

-Za dobrze cię znam!

-Możecie przestać się drzeć!- Finnick odsunął nas od siebie na długość ramion.

-Powiedz mi, a gdyby to Johanna mnie zdradziła to jej też byś powiedział, że nie chcesz jej znać? Bo ja sądzę, że nie.

- Ona nie jest taka jak ty.

-  Zmieniłeś się! Kiedyś graliśmy w jednej drużynie! Postawiłeś obcą dziewczynę ponad własnego brata!

- Ona nie jest obca!

- Pi***olę ten dzisiejszy zasrany rodzinny obiadek! W dupie mam ciebie i tą piekarnie!- Erick wychodzi z piekarni. Walnął drzwiami tak mocno, że dzwoneczek, który nad nią wisiał, spadł. Idę go podnieść, wątpię żebym jeszcze dzisiaj coś upiekł. Jestem tak wściekły, że pewnie spaliłbym chleb i inne wypieki. Cóż ludziom musi starczyć to co jest już upieczone.

-Po co żeś wypalił z tekstem, że nie będzie miał brata? Widziałeś, że go to trafiło.

- Nic nie rozumiesz. Przez te wszystkie lata on bawił się dziewczynami. Traktował je jak przedmioty, jak zabawki. Bawił się d póki mu się nie znudzą, a później zostawiał. Najczęściej bez słowa wyjaśnienia. To nie on je pocieszał, to nie on wysłuchiwał i patrzył jak płaczą. To w moich ramionach wylewały morze łez, a ja musiałem się za niego wstydzić. Wiesz ile razy próbowałem mu wytłumaczyć, że tak nie można? Zawsze mówił, że nic im nie obiecywał, ale do jasnej cholery spał z

nimi. Dobrze wiesz jak dziewczyny emocjonalnie do tego podchodzą. Nie jedna przeżyła z nim swój pierwszy raz, a to powinna być dla dziewczyny niezapomniana chwila. Więc wątpię, że niczego im nie obiecał.

-Słuchaj, Johanna jest dla mnie jak siostra, ale ją nie tak łatwo skrzywdzić. Jeszcze nigdy nie płakała przez chłopaka, zawsze wyznawała zasadę nie ten to następny. Sądzę, że skończy się tak, ona po prostu go poturbuje jak coś wywinie.

-Ty tego nie widzisz?

-Czego?

-Ona mu zaufała. Powiedz mi kiedy Johanna ufała komuś w takim stopniu?

-W sumie to nie wiem… pewnie nawet mnie nie obdarowała takim zaufaniem..

- Mam nadzieję, że Johanna kogoś pozna i tym razem to on zostanie zraniony. Niech zobaczy jakie to uczucie.

- To nie może tak wyglądać. Jakbym was nie rozdzielił to pobiłbyś się z własnym bratem. Trochę go rozumiem, bo jednak w jakimś sensie udowodniłeś mu, że Johanna jest dla ciebie ważniejsza od niego. Jednak on mógł też przystopować .Nie powinien mówić o flircie i o tym, że ma to wszystko gdzieś

- Nie zamierzam udawać, że mi to nie przeszkadza.

-Ochłoniecie i się pogodzicie.

- Wątpię. My się nigdy nie kłóciliśmy. Czasami o jakieś głupoty, ale na drugi dzień znowu wszystko było dobrze.

-Co powiemy na obiedzie?

- Prawdę.

- Chcesz go wkopać za coś, czego jeszcze nie zrobił?

- Nie. Powiemy o kłótni, ale nie o jej powodzie.

-Będą pytać o co poszło, może on przyjdzie na ten obiad?

-Nie… jak już powiedział to co powiedział to nie ma mowy. Jest strasznie uparty. Teraz będzie mnie unikał. Ewentualnie przyjdzie, ale po to żeby zabrać Johannę, żeby czasem się nie dowiedziała o niczym. Będzie ją zwodził, dopóki Amber nie będzie jego lub zmądrzeje. -Finnick robi kawę, siadamy przy blacie.

-Peeta, musicie się jakoś pogodzić.

-Nie ma mowy. Nie po tym co powiedział i nie po tym co zrobił. Finnick który brat rzuca się z łapami? Wściekłem się na niego, ale nigdy bym go nie uderzył, nawet bym go nie szarpnął.- Straciłem cały dobry humor, który towarzyszył mi od rana. Jest mi przykro, bo nie spodziewałem się czegoś takiego po Ericku. Gdyby nie obecność Finnicka to sądzę, że wyszedłbym stąd z obitą buzią. Nadal nie dociera do mnie to się właściwie stało .Wiem tylko tyle , że mój własny brat udowodnił mi, że ma wszystko gdzieś łącznie ze mną.

Nie mam ochoty iść na ten obiad, najchętniej poszedłbym gdzieś i pobył sam ze sobą, ale nie mogę zrobić tego dziewczynom. Na pewno się napracowały, poza tym zaczęłyby zasypywać Finnicka pytaniami i postawiłbym go w niezręcznej sytuacji, a tego chcę uniknąć. Pozostaje sprawa, że jeśli nie zjawiłbym się na obiedzie to Katniss by się martwiła i pewnie zaczęła mnie szukać. Jakby mnie znalazła miałbym przewalone i za pewne musiałbym jej podać powód kłótni. Wiem, że ciężko będzie trzymać język za zębami kiedy Johanna zacznie mnie wypytywać, ale nie chcę jej nic mówić. Po prostu nie mógłbym patrzeć jak jej smutno. Nie chcę się mieszać w ich związek, bo być może jest tylko fikcją, a po co naprawiać coś co może w ogóle nie mieć sensu? Poza tym ona się nie wtrącała kiedy pokłóciłam się z Katniss i nie powiedziała mi o tym, że imprezowały. Ja również nie chcę jej nic mówić, bo może robię z igły widły i później wyjdę na tego złego. Jak wszystko wyjdzie na jaw, to mam nadzieję, że Johanna zrozumie dlaczego jej nie powiedziałem.

  16 comments for “Rozdział48″Urodziny Kotny cz2″

  1. ~zuzad5
    4 stycznia 2015 o 16:57

    Szczerzę się do ekranu jak głupia <3 Omg Erick, chyba trzeba będzie go pilnować.

  2. ~Lovv
    4 stycznia 2015 o 17:13

    Ale z Ericka cep :/ niech się ogarnie -,-
    Tristan jeszcze żyje? :-)
    Czekam baaardzo niecierpliwie na kolejny rozdział :-)

  3. ~Mixer1827
    4 stycznia 2015 o 17:18

    Oby się pogodzili

  4. ~kamila
    4 stycznia 2015 o 17:45

    Rozdział cudowny! Mam nadzieje że się pogodzą :)

  5. 4 stycznia 2015 o 18:42

    Stary Eric powraca? Ale dostanie w ciry jak się Johanna dowie. :D Będzie ciekawie ;)
    Mmm… Tak słodko pomiędzy Katniss i Peetą <3 <3

  6. ~rocky
    4 stycznia 2015 o 18:45

    wyśmienicie!

  7. ~alaxpp
    4 stycznia 2015 o 19:26

    Ooo jacy oni słodziaśni <3 Ale Erick niech sie uspokoi xdd Bedzie jeszcze notka?

  8. ~0niewidzialna0
    4 stycznia 2015 o 20:13

    Jeśli Erick skrzywdzi Johannę to… nie wiem co mu zrobię. Rozdział super jak zwykle, czekam na kolejny, ciekawe kiedy się pogodzą :)

  9. ~aanet14
    4 stycznia 2015 o 20:43

    Erick podrywacz :) przesadził niech pogodzą się bracia :)

  10. ~Xoxoxo
    4 stycznia 2015 o 21:54

    Fajnie erick podrywacz (czekałam na to) mam nadzieje ze będzie ostry romans ;)

  11. ~0niewidzialna0
    4 stycznia 2015 o 22:29

    Halo czekam na next, nadmienię, że z niecierpliwością. Będzie coś jeszcze dzisiaj? Proszę, proszę, prooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooszę.
    Ps. zapraszam do mnie na nowy rozdział http://themockingjaylives.blox.pl/html

  12. ~Lovv
    4 stycznia 2015 o 22:59

    Właśnie gdzie rozdział :-(
    Jeden rozdział na dzień,jak na was,to trochę…dziwnie? :-( ja tu się przyzwyczailam do najmniej dwóch dziennie :-)

  13. ~0niewidzialna0
    4 stycznia 2015 o 23:47

    Dajcie rozdział, bo się zdenerwuję :( Prooooooooooooooooooooooooooszę, dajcie notkę, bo się popłacze :,(

  14. ~alicjak00
    4 stycznia 2015 o 23:47

    Początek ale sweeeeeet <3<3<3
    Erick przesadził według mnie i biedna Jo ale ona jest twarda i łatwo to się nie da ;D
    Boska notka!!!

  15. ~Julia Mellark
    5 stycznia 2015 o 00:01

    Oooooo upojna noc Peety i Katniss kocham po prostu! <3
    Erick zaczynasz wkurzać -,- Ciekawe co z Tristanem :D
    Czekam na następny :)
    katnisseverdeenipeetamellark.blogspot.com

  16. ~Lovv
    5 stycznia 2015 o 00:01

    :/ :-(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *