Rozdział86″Nic nas nigdy nie łączyło”

Oczami Gale’a

Droga pociągiem dłużyła mi się strasznie.Napisałem kolejnego sms’a do Dalii z przeprosinami.W końcu odpisała,ucieszyłem się pomyślałem,że mi wybaczy.Nie teraz ale za jakiś czas.To co mi odpisała sprawiło,że mam ochotę rozwalić wszystko do okoła.Nie mogę jednak tego zrobić wystraszyłbym Posy ,a tego nie chce.Od jutra zaczynam budowę ,uświadomiłem sobie,że dla Dalii nie znaczyłem nic.

Leżę na łóżku i kolejny raz czytam sms’a od dziewczyny.

„Przestań w końcu do mnie pisać! Nic nas nigdy nie łączyło.Dla ciebie nie istnieję zapomnij o mnie.Najpierw skasuj mój numer,później usuń mnie ze swojego życia”

Oto właśnie jej wiadomość.Nie odpisałem jej już nic.

-Synek zjedz coś.-Mama siada na rogu łóżka.

-Nie jestem głodny,zaraz położę się spać.Dzieciaki ucieszone z zabawek?

-Tak cieszą się.Gale powiedz mi co się dzieje? ostatni raz miałeś taką minę kiedy Katniss pojechała na Głodowe Igrzyska.-Nie chcę rozmawiać o tym co aktualnie czuje z mamą.Niestety poza nią nie mam tu nikogo komu mógłbym się zwierzyć.-Chodzi o Katniss tak?-Dopytuje.

-Nie.Katniss jest szczęśliwa z Peetą.Poza tym mówiłem ci,że nic do niej nie czuje.

-Więc o co chodzi?

-Skrzywdziłem pewną dziewczynę,przynajmniej tak mi się wydawało.Myślałem,że coś dla niej znaczę,jednak strasznie się pomyliłem.-Wzdycham.

-Gale już kiedyś ci powiedziałam,że nie będę się wtrącać w twoje relacje z dziewczynami.Tak na marginesie masz gościa,ale skoro idziesz spać to powiem,żeby przyszła innym razem.Z resztą zobaczysz ją jutro,będzie gotowała dla ciebie i robotników.-Zrywam się z łóżka tak gwałtownie ,że ląduje na podłodze,podnoszę się,zakładam bluzkę i wybiegam z pokoju.Przeskakując nad bawiącą się Posy.Wbiegam do salonu,mama zawsze tam przyjmuje gości.Mimo wszystko mam wielką nadzieję,że to Dalia.

-Cześć Gale.-I już wiem,że to nie ona.To nie ten sam głos..

-Cześć Delly.-Mówię zrezygnowany.

-Twoja mama powiadomiła mnie,że przyjechałeś.Skoro mam dla ciebie gotować muszę wiedzieć co lubisz jeść,jesteś na coś uczulony?-Dziewczyna jak zwykle jest uśmiechnięta.

-Zjem wszystko co ugotujesz.Co za różnica?

-Chyba przyszłam nie w porę prawda?

-Dlaczego tak sądzisz?.-Opieram się o drzwi.

-Masz bluzkę założoną tył na przód.Jeśli jest u ciebie jakaś dziewczyna to ja pójdę.

-Nie..miałem iść spać.Ja..nie mam dziewczyny.

-Nie? a w gazetach pisali ,że masz.

-Nie mam ,nie miałem..od dawna.-Gale wybij sobie tą Dalię z głowy,nic dla niej nie znaczyłeś.-Gdzie będziesz gotować?.-Zmieniam temat.

-Tutaj,a jedzenie będę wam przynosić.Siądziesz czy boisz się,że cię zjem?-Delly uśmiecha się do mnie promiennie.W sumie co za różnica czy będę stał czy siedział?.Dziewczyna standardowo zasypuje mnie masą pytań.O Peete,Katniss o Dwunasty Dystrykt i o wszystko co ją interesuję.

Oczami Katniss

Ten dzień był zwariowany.Praktycznie cały dzień spędziliśmy na deptaku.Fani podbiegali do nas witali się,chcieli zrobić sobie z nami zdjęcie lub dostać autograf.

Aktualnie siedzę z Peetą na balkonie,zjedliśmy owoce morza,które przyrządziliśmy wspólnie.Chłopak otworzył wino i właśnie piję już drugi kieliszek.Jest takie słodkie ,że mogłabym wypić całą butelkę,ale to skończyłoby się pewnie urwaniem filmu ,wymiotami i jutro miałabym kaca.Wolę tego uniknąć przynajmniej do póki nie przyjedzie reszta.Johanna nie wybaczyłaby mi gdybym upiła się bez niej.

-Cieszę się,że tu przyjechaliśmy.Dobrze nam zrobi odpoczynek zanim wrócimy do Dwunastki.-Szepcze.

-Masz racje,tym bardziej,że ja i Erick planujemy wrócić do piekarni.Chyba ,że masz coś przeciwko?-Wrócenie braci do pracy równa się spędzanie czasu z Johanną.Będzie przychodziła rano ,będziemy razem jadły śniadanie,szły do piekarni i pewnie będziemy tam siedzieć do póki chłopcy nie skończą pracy.Ewentualnie będziemy leniuchować nad jeziorem.

-Nie skądże znowu.Znów będę jadła najlepsze wypieki pod słońcem.

-Teraz są nie dobre?.-Blondyn zerka na mnie.

-Są dobre ale nie takie dobre jak spod twojej ręki.-Puszczam mu oczko.

-Znów będziesz miała Johanny pod dostatkiem

-Wcale mi to nie przeszkadza.-Mówię pogodnie.

-Zajmiesz się jakoś Dalią kiedy będę pracował? Wiesz nie chciałbym cię obciążać.

-Z wielką przyjemnością.Uwielbiam tą dziewczynę.

-To chyba pierwsza dziewczyna,która kręci się przy mnie,a ty nie jesteś zazdrosna.

-Też to zauważyłam.Ma coś takiego w sobie,że od razu ją pokochałam-Znów nasuwa mi się myśl ,że Dalia jest podobna do Prim.Dla mnie chyba zawsze zostanie taką małą kruchą dziewczynką.

-Katniss czy porównanie Dali do Prim jest dobre?.-Peeta czy my zawsze myślimy o tym samym?

-Ja je porównuje cały czas.Ni w ząb nie są podobne ani charakterami,ani wyglądem ,a mimo to ona mi przypomina moją siostrę.-Wzdycham,spoglądam w niebo i widzę spadającą gwiazdkę.Czyżby Prim dawała mi znak,że to porównanie jest dobre?.

-A ja sądzę,że coś mają wspólnego.-Chłopak mówi pewnym siebie głosem.

-Co takiego?.-Pytam zaciekawiona.

-I jedną i drugą masz ochotę się ciągle opiekować.

-Racja,wiesz..to tak jakby przybycie Dalii zrekompensowało mi w jakiś sposób śmierć Prim.

-Jak to?

-Nie zwróci to życia mojej siostrze,ale pamiętasz jak mówiłam,że nigdy już nie zobaczę jak dorasta? Nigdy nie zobaczę jak się zakochuje,bierze ślub,zakłada rodzinę.Dzięki Dalii mogę sobie wyobrazić Prim.To takie dziwne,że będziemy oglądać jak z początku obca dla nas osoba dorasta.To takie..cudowne.

-Masz rację to na prawdę wyjątkowe uczucie.Ciekawy jestem jak Dalia będzie wyglądać za kilka lat,z kim się zwiąże i jak potoczy się jej życie.-Peeta opiera głowę o ścianę.

-Przy takim opiekunie jak ty kochanie jej życie potoczy się dobrze.-Całuję go w policzek.

-Ja tylko chciałem,żeby już nikt jej nie skrzywdził.Coś mi nie wyszło.To tak samo jak z tobą chcę cię chronić,staram się zrobić wszystko żebyś była szczęśliwa i nie zawsze wychodzi.

-Kochanie.-Łapię go delikatnie za brodę tak,żebyśmy patrzyli sobie w oczy.-Nie zawsze jest kolorowo,bo życie takie nie jest.Dalii nie uchronisz przed zawodami miłosnymi,musiałbyś trzymać ją w domu i z niego nie wypuszczać.W ten sposób miałaby prawie to samo co z Madeleine z tym,że ty byś jej nie bił.Tylko co jej po tym? chroniłbyś ją przed wszystkimi,ale wcale nie byłaby szczęśliwa.Uwierz mi bo pewnie każdy ci to powie.Z tobą jest tyle szczęśliwych,cudownych chwil ,że człowiek zapomina o tych złych.Ja na przykład nie pamiętam żadnej złej chwili.-Składam na ustach chłopaka delikatny,ale namiętny pocałunek.

-Katniss czyżbyś nauczyła się ładnie mówić? to było takie..szczere.
-Nigdy nie nauczę się ładnie mówić.Chyba,że o tobie albo do ciebie,ale to co innego.Cieszę się,że cię mam,że to akurat nas los połączył.Dziękuję za to ,że dawałeś mi miłość nawet wtedy kiedy ja się przed nią wzbraniałam.
-Ja się cieszę ,że mnie wybrałaś.Wiesz jak tak sobie przypomnę to parę lat temu przy Gale’u wyglądałem jak jedno wielkie nieszczęście.
-Wcale nie.Wyglądałeś pociągająco.-Szepczę.
-Wyjąc po drodze do pociągu? Nawet mi nie mów.-Peeta lekko się rumieni.
-Wiesz,ja sama chciałam się rozpłakać.Tylko jakbyśmy wysiedli oboje zapłakani to skreśliliby nas od razu.Z resztą podoba mi się w tobie to ,że okazujesz uczucia.
-Właśnie zamierzam ci je pokazać.-Blondyn przyciąga mnie do siebie.Jestem zmuszona siąść na nim okrakiem,pocałunki z początku są takie delikatne i czułe.Po chwili zamieniają się w gwałtowne ,ale namiętne.
-Musisz mnie bardzo kochać.Skoro mnie tak całujesz-Zagryzam dolną wargę.
-Bo kocham cię bardzo.Najbardziej na świecie.-Mamy się pocałować,ale przerywa nam dźwięk dzwoniącego telefonu.Nie wiem kto to bo Peeta od razu odbiera i włącza głośnik.
-Sadomaso czy fetysze? wibratory czy pomoc ręczna? z językiem czy bez?!
-Erick!-Wybuchamy śmiechem.
-Tak to ja.Pomyślałem,że tęsknicie i marzycie tylko o tym żeby usłyszeć mój głos.
-Tak cały dzień myśleliśmy tylko o tobie.-Co jak co ale nikt mi nie wmówi ,że Erick nie tęskni za Peetą.
-Co z Dalią?.-Pyta blondyn.
-Dobrze.Śpi już.
-O dwudziestej?.-Dziwię się.
-Jakbyś szalała z nami cały dzień nad jeziorem to też byś już spała.Johanna już się myje pewnie też zaraz walnie w kimono.U Odairów już ciemno to tam pewnie szpuncą coś.Postanowiłem przerwać waszą tęsknotę i zadzwonić.Widziałem was nie dawno w telewizji.
-Dlaczego mnie to nie dziwi?.-To normalne,widziałam ,że paparazzi robią nam zdjęcia.Zastanawiam się tylko jak na tym zarobią?Co takiego ekscytującego jest w dwójce ludzi chodzących po deptaku?
-Całuśniki z was.Katniss Everdeen i Peeta Mellark odpoczywają nad morzem,miłość kwitnie bla bla i tak pewnie było cały dzień.Dobrze,że nie było mnie w domu.
-Erick przyznaj się,że tęsknisz za Peetą.-Mówię między pocałunkami.Chłopak chyba postanowił nie przerywać tego co zaczęliśmy.
-Co tam tak mlaska? Ja za Okruszkiem nie tęsknie,ale muszę pilnować ładu.-Erick wybucha śmiechem.-Co wy tam robicie?
-Siedzimy na tarasie.-Odpowiadam rozmarzona,gdyż blondyn zszedł z pocałunkami na moją szyję.
-Ja się rozłączam w tym momencie.Ja wiem,że wy tam robicie zakazane przed dwudziestą drugą rzeczy.Zaraz będą jakieś jęki stęki.Trzymajcie się okruchy.-Starszy Mellark rozłącza się,a ja wracam do całowania najsłodszych ust na świecie..

  9 comments for “Rozdział86″Nic nas nigdy nie łączyło”

  1. 30 stycznia 2015 o 10:23

    Pierwszy raz odkąd zakończyłam czytanie „Kosogłosa” zrobiło mi się żal Gale,a. To dla tego nie dzwonił, bo zadręczał dziewczynę esemesami i wszystko jasne. Erick rządzi.
    I teraz cała nasza kompania rusza do ataku: Kiedy te zaręczyny??? Taki fajny moment był, z wyznawaniem miłości i winem, czy my się ich w końcu doczekamy? Ale mają być, bo nie popuścimy, do końca naszych dni będziemy was o nie dręczyć i nie przestaniemy dopóki się nie pojawią!!!

    • ~KarOolcia
      30 stycznia 2015 o 10:41

      Potwierdzam Będziemy was męczyć z zarenczynami !! A co do notki to cud miód i okruszki^^ Szkoda mi Gale ale sam sie wpakował «» Erick moim bogiem xd jego teksty.. :D czekam na next :)

  2. ~zuzad5
    30 stycznia 2015 o 12:23

    Haha Erick czysty wzór do naśladowania. Wielbie go xD Gdyby Galeowi tak bardzo zależało, to by nie odpuszczał… Chyba żeby sie jeszcze postarał

  3. ~Viks
    30 stycznia 2015 o 13:12

    I uruchomiamy maszynę zaręczyn! Winko, morze i wyznania miłosne a zaręczyny to gdzie ?! No nie, taka atmosfera a wy co? :-( Smutam, smutam. A rozdział cód-miód-malina, ale to pewnie wiecie ;-) żal mi Gale’a, no ale zobaczymy co tam zrobicie z G&D.
    Viks
    PS. Zaręczyny !!!

  4. 30 stycznia 2015 o 15:08

    Ważne!!! zostałyście przeze mnie nominowane do Libster Blog Award więcej informacji u mnie

  5. ~Misiulka
    30 stycznia 2015 o 15:54

    Cudowna notka <3 Erick najlepszy !!! A co z oświadczynami ;((

  6. ~aanet14
    30 stycznia 2015 o 16:24

    Gale i Delly !!!!!!!!!! czekamy na przyjazd rodzinki do 4 ;)

  7. ~kamila
    30 stycznia 2015 o 16:34

    Rozdział super ;) czekam na więcej ;)

  8. ~alicjak00
    30 stycznia 2015 o 17:04

    Haha jaki Erick ;D
    Cudna notka i taka bardzo miłosna <3
    Szkoda mi Galea :/ chyba pierwszy raz w życiu xD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *