Rozdział128 „Tego nikt się nie spodziewał”

Oczami Katniss

Po około piętnastu minutach od podania Dalii substancji przywracających pamięć zaczęły się sceny żywcem z horroru.Dziewczyna wyginała się w łuk,chyba krzyczała,a Peeta próbował pobić lekarza.Na szczęście w miarę upływu czasu dziewczyna się uspokoiła.Jej usta nie zamykają się,sądzę,że ciągle coś mówi jednak jej wzrok jest nieobecny.Wpadła w tak zwany trans.Peeta zadaje jej pytania jak mogę się domyślić o podziemia,a następnie szkicuje je na ogromnej kartce papieru.

-To trwa już dwie godziny.-Szepczę zaniepokojona.

-Spokojnie, potrzeba czasu.-Haymitch kładzie dłoń na moim ramieniu.

-Ciekawe czy byłbyś tak spokojny gdyby…-W porę ugryzłam się w język.Chciałam zapytać się go czy nadal byłby taki spokojny gdyby tam leżała Wayronix.Szybko jednak z tego zrezygnowałam w końcu nikt nie ma bladego pojęcia co się z nią stało.

-Gdyby?-Ciągnie temat.

-Gdyby to Effie tam była.-Staram się brzmieć wiarygodnie tak jakbym właśnie to miała na myśli.

-Dla dobra sprawy każdy by się poświęcił.-Wtrąca Trinket.

-Ty?.-Johanna parska śmiechem.-A kiedy ty się poświęciłaś?-Warczy.

-Wiele razy.-Dogryza jej kobieta.

-Kiedy? W Trzynastym Dystrykcie kiedy to dbałaś tylko oto żeby Katniss wyglądała normalnie przed kamerami? Z tego co słyszałam nawet to ci nie wyszło.

-Odezwała się ta co cokolwiek zrobiła.

-Masz racje Trinket ja nigdy nic nie zrobiłam.Bo jestem taka sama jak ty nie? interesuje mnie tylko i wyłącznie to jak wyglądam.

-Dajcie spokój.-Haymitch zerka na zdenerwowane dziewczyny.

-To niech ona przymknie gębę.-Jo krzyżuje ręce na piersiach po czym wbija wzrok w szybę.-Chyba koniec bo Peeta tu idzie.-Faktycznie już po chwili mój ukochany jest przy mnie i mocno mnie obejmuje.Jego serce bije szybciej niż powinno,oddycha głośno ,a w jego oczach widzę przerażenie.

-Szkic.-Drżącą ręką podaje Paylor kartkę.Chcę tu i teraz zapytać się go czego dowiedział się od Dali jednak gryzę się w język.Muszę pamiętać ,że znajduje się tu Chris,a  ten pewnie wyśmiałby strach Peety.

-Powinieneś odpocząć-Prezydent poklepuje mojego ukochanego po ramieniu,a on już bez słowa rusza przed siebie.Gestem ręki daję znać pozostałym,żeby zostali,że to ja pójdę.

W drodze do naszej kwatery po prostu milczymy i trzymamy się za ręce.Dopiero kiedy docieramy na miejsce postanawiam zadać pytanie.

-Peeta, co takiego ona ci powiedziała?

-Katniss…-Chłopak obejmuje moją twarz dłońmi.-Wiesz, że cię kocham-Styka nasze czoła razem.-Ale ja… nie chcę o tym mówić.Proszę cię nie zadawaj pytań,kiedy sam przetrawię to co mi powiedziała pewnie ci powiem…na razie jednak proszę cię uszanuj moje milczenie.

Jestem zaskoczona,ale nie jest mi przykro,bardziej obawiam się tego czego on się dowiedział.To,że nie chce powiedzieć oznacza ,że Dalia wyznała mu straszne wspomnienia.Szanuję jego decyzję,chcę ,żeby wiedział ,że ma we mnie wsparcie.Składam więc na jego ustach długi i namiętny pocałunek.W pierwszych sekundach musi być zaskoczony bo nie oddaje go lecz szybko to nadrabia.Przypiera mnie do ściany,czuję jego ciepło jego ciała. Całuje mnie tak jakby dzięki temu mógł wymazać z pamięci to czego się dowiedział.

Właśnie teraz ktoś otwiera drzwi z takim impetem ze wywracamy się na ziemię.

-Kurde no.-Na twarzy Jo widnieje grymas.-Ja wiem,że macie mało czasu na czułości i wcale nie chciałam ich przerywać, ale coś mnie męczy.-Dziewczyna siada na łóżku i opiera łokcie na kolanach.

-Co takiego?.-Pytam kiedy z ciężkim sercem podniosę się z Peety.

-Nie dziwi was to, że ci z Trzynastki jeszcze się nie odezwali?

-Może odpuścili?.-Naprawdę Katniss? Wierzysz w to co powiedziałaś?

-Wątpię.Raczej rozważają wszystkie za i przeciw.Mało tego pewnie zastanawiają się czy możemy szykować jakiś podstęp.-Blondyn składa na moim policzku pocałunek.

-Mogą się domyślić?.-Zerkam na niego.

-Raczej nie. Bo jak? Dalia powiedziała im ,że wie jak tam dojść. Raczej nie wiedzą, że Paylor nie wysłała całego oddziału do obrony Kapitolu.

-Są cwani, to na pewno. A jeśli będą chcieli nas wszystkich?

-Raczej nie. Bo niby co później by z nami zrobili? Dalia postawiła im warunki i muszą je spełnić chociażby w połowie.

-A jeśli nie odpuszczą nam Finnicka?.-Wiem,że dla Johanny Finnick jest jak brat, ale czy to nie Annie powinna być tutaj i zadawać nam te pytania?

-Wtedy Dalia im nie pomoże.

-A wtedy zniszczą Panem.-Wnioskuję.

-Nie znajdą nas,a jeśli któryś z Dystryktów wygra nie będą mieli wystarczającej ilości osób do odbudowania Dystryktów.

-Czyli powinniśmy się cieszyć,że dali nam czas?.-Mówię z nadzieją w głosie.Właśnie o czymś sobie przypomniałam.-Paylor ma już plan podziemi,a ja nadal nie wiem co wymyśliliście.

-To powinien ci opowiedzieć…-Peeta nie kończy bo przerywa nam krzyk Haymitcha

-Paylor was wzywa!-Posłusznie udajemy się do miejsca z ogromnym holo.Kamień spada mi z serca kiedy widzę Dalię całą i zdrową.

-Jak się czujesz?.-Pyta nasza trójka.

-Dobrze, trochę tak jakbym bardzo długo spała i właśnie się obudziła. Udało się?

-Udało.-Wszyscy ją przytulamy.Jedni dlatego,że się udało inni dlatego,że jest cała i zdrowa.

-Chciałam powiedzieć,że doceniam to co dla nas zrobiłaś.Jesteś bardzo młodą dziewczyną i na prawdę zyskałaś szacunek w moich oczach.Po mimo młodego wieku byłaś…jesteś gotowa zaryzykować życie,żeby zakończyć wojnę.-Zaczyna Paylor.Trochę to naciągane,wiem może nie powinnam tak myśleć ale dla mnie ta mowa wygląda tak jakby ktoś jej to napisał.Ciekawe czy gdyby coś poszło nie tak również miała by przemowę.Powiedziała by coś w stylu „Dalia po mimo młodego wieku poświęciła życie dla dobra sprawy.Szacunek jej za to”.Poza tym ciekawe co zrobiłby dowódca Trzynastki gdyby Dalia zmarła podczas całego zabiegu.

Nie powinnam myśleć co byłoby gdyby,to nigdy nie wychodziło mi na dobre.Najczęściej widzę milion scenariuszy,które nie raz spędzały mi sen z powiek.To nie jest zbyt dobre.

-Czy ktoś w końcu wtajemniczy mnie w wasz plan?-Patrzę po wszystkich tutaj zgromadzonych.

-A więc…-Zaczyna Erick.

-Nie wiemy jeszcze z czym wyskoczy Trzynastka. Na razie jej nie mów.

-Inna była umowa.-Mówię stanowczo.

-Skarbie, być może plan trzeba będzie zmienić,a ty znając ten plan mogłabyś wcielić go w życie bez względu na wszystko.

-Peeta, powiedz mi.-Patrzę na zmieszaną minę chłopaka i czegoś tu nie rozumiem.

-Właśnie jest pewien problem, bo ja sam nie zostałem do końca wtajemniczony.Wiem tyle,że Dalia to przeżyje.

-To jak słuchałeś Ericka?

-Moja wina.-Haymitch podnosi rękę.-Odciągnąłem jego uwagę, sam zostałem wtajemniczony ciut później.

-Na prawdę? Znowu?.-Kolejny raz bliskie mi osoby działają mi na nerwy.

-Co znowu?.-Pyta Johanna.

-Kolejny raz wy wymyślacie jakiś plan ,który być może obejmuje mnie i Peetę, i kolejny raz nas pomijacie.A ty mogłeś powiedzieć,że nie znasz całego planu

-Katniss, ja myślałem,że plan polega na tym ,że Dalia powie nam jakie są przejścia,oddamy ją Trzynastce i tam ich zaatakujemy.Szybko się domyśliłem,że wiem niewiele.

-Nie denerwuje cię to?

-Czasem lepiej mało wiedzieć…-Robi mi się głupio.Tak na prawdę to być może dzięki brakowi wiedzy Peeta żyje.W końcu Snow chciał z niego wyciągnąć informację na temat rebelii i tego jaki obrali plan.Gdyby on wtedy wiedział…nie byłoby go tutaj.

-Przepraszam-Moją twarz zalewają rumieńce jest mi strasznie głupio.

-Skoro nikt nie mówi tego głośno to ja to powiem.Dowiecie się o wszystkim w swoim czasie.Gdyby coś poszło nie tak nie chcemy ,żebyście cierpieli z powodu tego,że coś wiecie.-Tłumaczy Johanna.

-Rozumiem.-Szepczę.Nie czekając na pozwolenie odchodzę.Nie idę jednak sama teraz to Peeta idzie za mną.Tak na prawdę nie powinien.Każdy inny na jego miejscu wkurzyłby się na mnie,nazwał mnie egoistką i pozwolił iść w cholerę.Jednak nie on,on jest wyrozumiały,aż ponad normę.W końcu przed chwilą przez swój długi jęzor i brak umiejętności gryzienia się w niego zraniłam go.Dlaczego kiedy miałam poruszyć sprawę Wayronix potrafiłam się zamknąć,a kiedy chodziło o osaczenie i torturowanie Peety nie?.

-Przepraszam.-Z moich ust wydobywa się tylko cichy szept.

-Nic się nie stało. Miałaś prawo się wkurzyć w końcu kiedy ostatnio pominięto nas w planie zostaliśmy rozdzieleni.

-Peeta, ale…ty dzięki temu żyjesz.

-Umierałem ze strachu,nie wiedziałem czy żyjesz.Sam byłem zły, że nas pominięto,to co powiedziałem w pomieszczeniu z holo to…-Blondyn wyciera łzy spływające po moich policzkach.-Chodziło o ciebie… w żaden sposób nie chciałem wypomnieć mojego pobytu u Snowa.

-Jak to o mnie?

-Kochanie…- Chłopak mocno mnie obejmuje.-Każdy plan nawet najdoskonalszy może się nie powieść.J a osobiście wolę, żebyś wiedziała jak najmniej tak na wszelki wypadek.

-A ty? Co z tobą?

-Z nas dwojga to ja kłamię lepiej.-W tej całej sytuacji na naszych ustach pojawiają się uśmiechy.Chociaż to raczej nie jest logiczne.

-A jeśli…znowu…

-Zastosują osaczenie? Katniss tak mogą zmienić moje wspomnienia, nie zmuszą mnie do gadania.Poza tym nawet mała dawka jadu raczej wywoła atak, a wtedy…to raczej oni powinni się bać, prawda?

-Jeśli rozprawisz się z nimi tak jak ze zmieszańcami z kanałów to mają się czego obawiać.-Na mojej twarzy pojawia się rumieniec tym razem dlatego,że nasze spojrzenia się krzyżują.Strasznie brakuje mi Peety,po mimo tego,że widzimy się codziennie to tutaj nie jest czas i miejsce na jakiekolwiek amory.

-Połączenie z Trzynastki chodźcie!-Nawet nie wiemy kto to krzykną.Udajemy się za ową osobą.Serce wali mi jak młot kiedy widzę postawnego mężczyznę w mundurze.Chwytam Peetę za rękę tak mocno, jakby ktoś teraz mógł mi do odebrać.

-Ciemność źle wpływa na wasze karnacje.-Zaczyna dowódca Trzynastki.

-Jakieś konkrety?.-Pyta Paylor.

-Od razu konkrety.Lepiej żartować niż chorować.-Już jestem pewna,że ja dorwę tego faceta.Ciekawe czy kiedy będę mierzyć do niego z łuku to żarty będą się go tak trzymały jak teraz.

-Jak nasz układ?.-Pyta Dalia.

-Po przedyskutowaniu wszystkiego z moimi doradcami ustaliliśmy parę spraw.Ty pomożesz nam dojść do Kapitolu,pokonać tam żołnierzy.Przypominam ,że walczysz razem z nami po naszej stronie.W zamian za pomoc zostawiamy Dwunasty Dystrykt w spokoju,odbudujemy go w pierwszej kolejności jak tylko będę już u władzy.

-Co z Katniss?.-Pyta Peeta.

-Panie Mellark da mi pan skończyć? Finnick Odair będzie żyć.Pod warunkiem,że po skończeniu wojny ta młoda poniesie konsekwencje jego zdrady oraz odpowie za to co zrobił jej dziadek.

-Zgadzam się.-Odpowiada Dalia.

-To nie wszystko. Panna Katniss Everdeen nie poniesie żadnych konsekwencji pod warunkiem,że to pan odda się dobrowolnie w nasze ręce.Poza tym będzie pan walczył po naszej stronie do końca wojny.Później oboje zostaniecie publicznie straceni.-W pierwszej chwili nie rozumiem o kogo mu chodzi, ponieważ on patrzy na mnie.

-O kogo panu chodzi?.-Wypalam.

-Rzecz jasna o  pana Peetę Mellarka.-Zanim zdążę coś odpowiedzieć z ust Peety pada słowo „Zgadzam się „.Ciemność przesłania mi widok,wszystko zaczyna wirować,jakaś nadludzka siła sprawia,że tracę grunt pod nogami…

  16 comments for “Rozdział128 „Tego nikt się nie spodziewał”

  1. ~zuzad5
    22 marca 2015 o 22:32

    Omg! Peeta taki kochany, poświęca się… Teraz już wiem że dzisiaj nie zasnę spokojnie :) Przecież to NIE możliwe żeby Peeta zginął!! Uff, idę odetchnąć

  2. ~aanet14
    22 marca 2015 o 22:47

    WOW

  3. ~KarOolcia
    22 marca 2015 o 22:48

    O nie………. MASAKRA

  4. ~McTrolluxD
    22 marca 2015 o 22:51

    Idź do diabła..

  5. ~tofix15
    22 marca 2015 o 23:08

    Chyba sobie ze mnie jaja robisz!!! Jak ON umrze to…… nwm co coś wymyśle

  6. ~alicjak00
    23 marca 2015 o 00:11

    D: nieee Peeta morda w kubeł
    Gdyby to katniss musiała walczyć to bym powiedziała „a niech mi tam ginie dla peety”
    Ale peeta nieee D: on jest za piękny żeby umierać XD
    Uff… Akcja zarąbista czekam na następną ale cos czuje ze nie zasne

  7. ~Viks
    23 marca 2015 o 00:23

    Idźcie w cholerę no…. Dlaczego Peeta, co?! Na każdym blogu to on się poświęca… Choć raz to Katniss mogłaby się poświęcić.
    Smutna,
    Viks

  8. ~Leeosia
    23 marca 2015 o 06:53

    Boje sie ;( Mój okruch…

  9. ~Misiulka
    23 marca 2015 o 06:55

    Katniss walcz !!!! Do cholery !! Okruch nieee

  10. ~nevermind
    23 marca 2015 o 14:46

    Ale z tej trzynastki sukinsyny XDD Najpierw zgadzajo się na Dal, a potem wyskakujo z Peetą ;–; To tak jakby dali im świeczkę w ciemna i zimna noc, a potem oblali ich zimną wodą krzycząc „MAMY WAS OLOLOLOLOLOLO ” XDD

  11. ~MrSpodeczka
    23 marca 2015 o 17:33

    Ey nooo dlaczego cały czas tylko Peeta się poświęca a katniss kompletnie nic nie robi :( to właśnie Katniss powinna chociaż raz się tak meeega poświęcić dla dobra ogółu w końcu NADAL JEST KOSOGLOSEM i powinna być głównym celem i zdrajcom w oczach 13 no pliiiiis dajcie POŚWIĘCAJĄCA SIĘ KATNISS I WALCZĄCĄ błagam. xdd chyba wszyscy na to czekamy;P w końcu znowu zyskałaby w oczach ludzi błagam:)

    • ~KarOolcia
      23 marca 2015 o 18:12

      DOKŁADNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • ~Misiulka
      23 marca 2015 o 18:13

      KATNISS WALCZ DO JASNEJ CHOLERY !!!!!!!!!!!!!!!!!

    • ~alicjak00
      23 marca 2015 o 18:53

      Nom fajnie by było XD
      Katnip giń C:

    • ~Misiulka
      23 marca 2015 o 20:27

      Walcz!!!!!!!!

  12. ~aasiaa
    23 marca 2015 o 18:01

    Nieeeee!! Peeta nie może pojechać do 13. Jak Dalie uratują to niech jedzie ale nie Peeta,mogą go wcześniej zabić,nie może zostawić Katniss. Kiedy kolejny rozdział? Nie mogę się doczekać. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *