Rozdział196″Mam coś ważnego do powiedzenia „

Zdrowych Wesołych Świąt ! Smacznego jajka i mokrego dyngusa kochani! <3

Oczami Katniss

Jestem bardzo zmęczona dlatego moja głowa spoczywa na kolanach Peety.Chłopak gładzi moje włosy ,a to działa usypiająco.Już kilka razy przysnęłam ale nie na długo,budziłam się kiedy ktoś powiedział coś głośniej albo jak coś huknęło.Siedzimy jak w transie każdy co chwilę spogląda na drzwi w oczekiwaniu na Ericka i Dalię.Johanna wdała się w dyskusję z Haymitchem o tym,że on się postarzał ,a ona przytyła.Dziwny temat jak na ten moment ale cóż może chcą jakoś rozluźnić atmosferę.Normalnie każda obecna tutaj osoba dołączyłaby się do rozmowy i zrywalibyśmy boki ze śmiechu jednak teraz nikogo nie śmieszy ich rozmowa.William jest pobudzony jakby najadł się jakiś roślin działających wyskokowo.

-Przestań się tak kręcić.To jest irytujące-Finnick mierzy go wzrokiem.William nic sobie z tego nie robi nadal kręci się w po pokoju.Co jakiś czas stukając o jakiś mebel.Przyglądam mu się uważnie.Tak na prawdę to wygląda jakby chciał kogoś uśmiercić.Twarz mu poczerwieniała ze złości,jego lewa ręka pobielała bo od dłuższego czasu ma zaciśniętą pięść,nic nie mówi tylko spogląda na każdego z osobna.Mój wzrok spotkał się z jego jakiś czas temu jego oczy były takie…pełne nienawiści.Tylko dlaczego miałby nas nienawidzić?

-Kochanie jeśli chcesz idź na górę połóż się.Na pewno cię obudzę kiedy Dalia wróci.W końcu przyda jej się babska rozmowa.Chyba ty lepiej sobie z tym radzisz,ja zaraz zacznę się na nią drzeć i tyle z tego będzie.-Jego głos jest spokojny chociaż da się w nim odnaleźć nutkę zdenerwowania i niepokoju.

-Wolę poczekać.-Mówię stanowczo.Właśnie wtedy drzwi się otwierają widzę w nich Ericka ,a za nim Dalię.Teraz ta ospała atmosfera zmienia się w mgnieniu oka.Johanna przerywa rozmowę z Haymitchem chcąc przytulić swojego ukochanego jednak ten nawet nie zwraca na nią uwagi.Szybkim krokiem omija Annie i Finnicka po czym dopada Williama.Uderza go w twarz blondyn zaskoczony ciosem osuwa się na ziemie.Mellark podnosi go za gardło do góry.

-Cholera jasna Erick co ty wyprawiasz!-Peeta wykrzykuje te słowa po czym zapominając o mojej głowie na jego kolanach wstaje bardzo szybko ,a ja ląduje na podłodze.Uderzam brodą o ziemię,moje ciało nie miało chwili żeby zareagować i obronić moją twarz przed zderzeniem z podłogą.

-Wynoś się stąd rozumiesz!-Podnoszę się.Johanna tuli płaczącą Dalię,Annie stoi jak wryta,Finnick ,Peeta i Haymitch próbują odciągnąć Ericka od Williama ale bezskutecznie.Kiedy on wpadnie w złość ciężko go od kogoś odciągnąć.

-Co ty wyprawiasz! Puść go bo go udusisz!-Krzyczę i rozmasowuje brodę.

-I dobrze! Taki ktoś jak on nie ma prawa żyć!

-Dalia coś ty mu nagadała!-Peeta zwraca się do dziewczyny,z jej ust wydobywa się ciche „wiedziałam ,że tak będzie” po czym następuje większa fala płaczu.

-Johanna na zrób coś!-Bezsilnie patrzę na starania chłopaków.William zrobił się purpurowo siny a starszy Mellark nadal zaciska ręce na jego gardle.

-Erick puść go! Powiedz co się dzieje!-Dopiero jej głos wyrywa Ericka z „transu” Teraz jego pięści okładają Williama,Finnick i Peeta próbują go odciągnąć jednak kończy się tym,że sami dostają w twarz.

-Poj****o go-Finnick wyciera rozcięte usta.

-Wzywam Strażników Pokoju!-W końcu Effie postanowiła się udzielić.Czy ona zawsze musi odczekać jakiś czas zanim zacznie działać?.Kobieta łapie za telefon,dopiero to skutkuje tym,że Erick ustępuje.Chłopak wyciera zakrwawione ręce o spodnie,Annie przybiega ze zwilżonymi ściereczkami podając je każdemu poszkodowanemu.Wszyscy poza bratem Peety biorą ściereczki.Haymitch i ja stajemy obok Ericka w razie gdyby znów chciał przyłożyć Williamowi.Szanse na to ,że go przytrzymamy są nikłe.

Peeta zrywa się z ziemi przywalając soczystego liścia w twarz brata.

-EJ!-Krzyczę.

-Ogarnąłeś się?Czy poprawić pięścią?

-Jeszcze będziesz mnie za to przepraszał.-Warczy Erick.

-Za co? za to,że przylazłeś tutaj pobiłeś Williama mnie i Finnicka?

-Nie bądź baba.Obaj na arenie byliście ,a teraz przeżywacie małe rozcięcia na twarzach.

-Dalia co ty mu nagadałaś? co tu się wyprawia?!Przestań ja do cholery przytulać!

-Nie mów mi co mam robić!-Johanna jeszcze mocniej przytula Dalię.

-Nie podnoś na nie głosu.Ten gnojek ma godzinę na spakowanie swoich rzeczy i wyniesienie się z domu albo go połamie.-Peeta nachyla się nad bratem.

-Ty piłeś.Dalia chodź tutaj.

-Zostaw ją powiedziałem!-Tak jak się spodziewałam nie daliśmy rady powstrzymać Ericka chociaż próbowaliśmy.Ja dostałam z łokcia w brzuch oczywiście nie specjalnie a Haymitch drugim łokciem zarwał w twarz.Erick złapał Peetę za bluzkę z taką siłą ,że ją porwał ,a mój ukochany wylądował na ziemi.

-Dzwonię!-Effie drżącymi rękami próbuje wybrać odpowiedni numer.Zanim to zrobi telefon ląduje na ziemi w kawałkach.Wszyscy są w totalnym szoku Erick nigdy taki nie był.

-Mellark co ty wyprawiasz?!-Wydzieram się i pomagam wstać ukochanemu.

-Nachlał się i robi awantury.Piłaś z nim?-Peeta spogląda na Dalię ale ta nadal wtulona jest w Jo.

-Jak nie będziecie się na mnie rzucać to wszystko wyjaśnię.

-My na ciebie?! To ty wlazłeś tutaj i nas poobijałeś!

-Dobra Peeta sorry ale przymknij się.Wasz cudowny i idealny William wcale taki nie jest ,sprawa gazet umilkła tylko dzięki Dalii i Gale’owi.I..-Tu chłopak wskazuje palcem na brata.-Zanim zaczniesz się drzeć że Dalia cię oszukała to powiem ci tak to ja i Haymich wymyśliliśmy ściemę o Wayronix ja od początku wiedziałem gdzie Dalia przebywa,co jeszcze Katniss również domyśliła się,że pobyt u Way to ściema.I zanim zaczniesz się drzeć ,że każdy kłamie to powiem ci tyle nie będę ci opowiadał co William zrobił Dalii ponieważ wściekłbyś się i pewnie sam byś go zatłukł dostając błyszczących wspomnień.

-Zaraz po kolei.Jesteś pod wpływem alkoholu a to co mówisz nie ma sensu.To jest mój dom i ja będę decydował o tym kto tu mieszka.Nie wiem gdzie Dalia była i o co z tym wszystkim chodzi ale wiem ,że WIlliam musi jechać na zszycie bo z tego co widzę nie ominie go to.

-On mnie bił! On kłamał! On zrobił wszystko żebyście mi nie ufali! To wszystko jego wina! Nigdy nie uciekałam na imprezy! przez niego nie mam żadnych koleżanek! przez niego czuję się jak śmieć! przez niego wy wszyscy patrzycie na mnie z pogardą! Nie okłamywałabym was ! Przez niego wyszłam na niewdzięczną rozwydrzoną gówniarę!  ja mu byłam potrzebna do tego żeby był kimś na poziomie zadając się z wami! i do tego ,żebym z nim spała kiedy mu się podoba!i Tyle mam do powiedzenia wiem,że mi nie uwierzycie! Jeśli on jest dla was tak ważny to ja się stąd wynoszę!-Nastaje cisza.Każdy patrzy na roztrzęsioną zapłakaną Dalię.

-Uderzyłeś ją?!-Wydziera się Finnick.

-Ona kłamie! Nigdy nic jej nie zrobiłem!-Widzę ,że Dalia nie kłamie nikt nie umiałby zagrać tego w ten sposób.Ona cała się trzęsie,łzy stały się lawiną.

-Nie żyjesz!

-Łapcie go!-Próbuję chwycić Peetę za rękę jednak kończy się tym,że on się wyrywa ,a na jego przedramieniu zostają ślady moich paznokci,które zaczynają krwawić.

-Niech go leje.-Stwierdza Erick widząc jak Finnick próbuje powstrzymać Peetę.

-Nie! Niech on się stąd wyniesie i nigdy nie wraca!-Krzyczy Dalia.Na szczęście mój ukochany nie miał przypływu błyszczących wspomnień więc zostawia Williama.

Chwilę ciszy i uspokojenia przerywa łomot dobiegający z góry,ten huk zbliża się na dół a moim oczom ukazują się spadające ze schodów walizki.

-Wynosisz się stąd! Albo biorę w cholerę topór i ci łeb odrąbie! Byłam w psychiatryku więc i tak mi nic nie zrobią!-Pod schodami tworzy się góra walizek ,porozrzucanych ubrań ,a to wszystko sprawa Johanny.

-Katniss ja..-William spogląda na mnie.

-Lepiej będzie jak stąd odejdziesz.-Widzę tylko jak Peeta przytula Dalię i coś jej szepczę.

-No co się tak gapisz?! Bierz to wszystko i wypad bo ja do cierpliwych nie należę.

-Nie będziesz rzucać moimi ubraniami idiotko.-Warczy William.Popełnił ogromny błąd gdyż Johanna zbiega na dół ,i dosłownie na kopach wyrzuca go za drzwi kiedy już to zrobi wyrzuca jego walizki i zamyka drzwi.

-No to były najszybsze porządki w moim życiu.-Otrzepuje ręce po czym kładzie je na biodrach.

Mija dobre dziesięć minut.Johanna nadal stoi w tym samym miejscu ,a my gapimy się na nią jakby właśnie na czole wyrósł jej kaktus.

-Dobra to wyjaśniamy tą całą sprawę czy będziemy tak siedzieć?-Jej słowa sprawiają ,że odzyskujemy „świadomość”

-Pierwsza sprawa to przepraszam Finnick nie chciałem cię poobijać ale byłem taki wściekły…

-Spoko stary nic się nie stało-Chłopaki podają sobie ręce.

-Okruch ciebie też przepraszam i ciebie Katniss i ciebie Haymitch.

-Wszystko gra.-Odpowiadamy wspólnie.

-Tak właściwie to najbardziej przepraszać powinienem ja.Gęby nam się zagoją ale ty Dalia..jest mi wstyd i nawet nie wiem co powiedzieć.Powinienem był ci bardziej ufać nie wiem dlaczego dałem się tak omotać temu..Williamowi.Wybaczysz mi kiedyś?

-Nie tylko tobie …nam wszystkim bo żadne z nas jej nie pomogło.-Wtrącam.

-Nie mam do was żalu.Mieliście prawo mi nie wierzyć.W końcu William ma dobrze ustawionego ojca,chłopak z dobrego domu ,a ja..sami wiecie-Jej słowa działają jak kolce wbijane w serce.Czy na prawdę to sprawiło,że wierzyliśmy jemu ,a nie jej?.-Chciałabym tylko zapomnieć o całej sprawie z nim i nigdy więcej do tego nie wracać.A i tak wszyscy za mną stanęliście więc nie mam żalu.-Właśnie teraz wszyscy wspólnie przytulamy Dalię.

-Dobra a teraz musisz powiedzieć o o chodzi z gazetami?-Wtrąca Haymitch.

-Jakimi gazetami?-Johanna spogląda na niego jak na idiotę.

-Z papieru a z czego?

-Wiem,że gazety są z papieru ale o co chodzi ?

-O Peetę i gazety.-Rzeczywiście Haymitch tłumaczy jakby postradał rozum.

-A tak bo..-Dalia opowiada wszystko o tym jak spotkała się z Gale’m kiedy był w Dystrykcie,o swoich podejrzeniach i o całej reszcie.

-A więc.-Zaczyna Peeta.-Nie mam żalu ,nawet nie jestem zły miałaś pełne prawo do tego aby pomyśleć,że ja biję Katniss.Znam się i swoje ataki i wiem ,że to mogło tak wyglądać.Nie będę ukrywał ,że nie podoba mi się to,że byłaś u Gale’a i nie będę szczęśliwy jeśli tą znajomość będziesz utrzymywać.

-Ale nie zrozumiałeś Okruch?To dzięki niemu wyszło sprostowanie w gazetach.

-Nie dasz mi do kończyć i już się wtrącasz.-Peeta kręci głową.-Nie będę szczęśliwy bo nasze relacje są jakie są co nie zmienia faktu ,że może kiedyś się poprawią i nie będę robił żadnych problemów jeśli chcesz się z nim spotykać,przyjść on tutaj też może.Takie jest moje zdanie nie wiem co powie Katniss.

-Ja?-Jestem zaskoczona.-Ja nic nie mam do tego.Chyba powinniśmy zakopać z nim topór wojenny bo mimo wszystko nie możemy ustawiać jego życia.

-Ja też jestem za!-Krzyczy Johanna.

-Skoro wszyscy są za.-Zaczyna Finnick.-To nie ma problemu.

-A tak z innej beczki Haymitch ile wypiłeś?

-A co cię to obchodzi?

-Jestem Johanna Mason trochę szacunku.

-A ja Haymitch Abernathy na jedno wychodzi.

-Wcale nie

-Zaczyna się.-Wtrąca Dalia.

-Właśnie ,że na jedno.

-Ja nie jestem stara

-A ja nie jestem głupi.

-Właśnie ,że jesteś.

-A ja w przeciwieństwie do ciebie mam coś ważnego do powiedzenia.Effie nie jest to najlepszy moment,ale być może lepszego nie będzie.My się kłócimy i godzimy i wiem,że ciężko ci ze mną wytrzymać.

-Co on bredzi?-Szepczę do Peety,który z szokowaną miną kręci głową na znak ,że nie wie.

-Wiem,że powinna być kolacja i świece i w sumie to było zaplanowane ale ,że wyszła bijatyka i w ogóle to niestety to się nie udało.Czuję jednak ,że dłużej nie mogę czekać bo każdego dnia boję się,że cię stracę.Dlatego tu i teraz przy wszystkich chcę ci powiedzieć,że cię kocham i czy wyjdziesz za mnie?-Haymitch klęka przed Effie wyciągając pierścionek.Każdy stoi z szeroko otwartą buzią,a sama Effie zalewa się łzami.

-To się dzieje na prawdę ?-Pyta Johanna.

-Właśnie nie przyswoiłem on klęczy i się jej oświadcza?-Pyta Erick.

-Co jest w ogóle grane?-Dodaje Dalia.

-Ktoś o tym wiedział?-Pyta Annie.

-Nie no skąd.W ogóle oni byli parą?-Pyta Finnick.

-No jak razem mieszkali to chyba tak.-Odpowiadam.

-My w jakiejś ukrytej kamerze jesteśmy czy co?-Peeta rozgląda się po mieszkaniu.Przez te wszystkie pytania dociera do nas ,że Effie i Haymitch właśnie się całują.

-Co jest? Zgodziła się?-Wtrąca Jo.

-Jak się całują to chyba tak.-Odpowiadam.

-Ej dawajcie bijemy brawo.-Erick zaczyna klaskać ,a my zaraz za nim.

-Wiecie jak się stresowałem?-Haymitch pyta z uśmiechem w objęciach trzymając Effie.

-Ja mam jedno pytanie.-Jo podnosi rękę jakby była w szkole.-Co ty właściwie odpowiedziałaś? i czy wy ogólnie byliście parą?

-Tak byliśmy parą.-Effie odpowiada z wielkim zdziwieniem,że my nic nie wiemy.Trudno wiedzieć jak za nimi ciężko nadążyć.-Oczywiście odpowiedziałam tak!

-No to co? Szampan?-Erick wyciąga z barku butelkę,a Finnick kieliszki..

  8 comments for “Rozdział196″Mam coś ważnego do powiedzenia „

  1. 26 marca 2016 o 11:22

    Ju-hu! Święta stają się weselsze, bo notkę dodałaś! :)
    Will, ty… Ty, ty… Jak cię znajdę…. To ja nie wiem, co z tobą zrobię! Ty świnio! Ale wiesz co? Nie będę na cb marnowała klawiatury, bo się obrazi -_-
    Jeej, rodzinka sobie wybaczyła… <3 Erick, mój ty waleczny rycerzu <3 Dobrze dowaliłeś Willowi! Tak trzymaj! :):)
    Haha, Jo mnie rozwaliła! :D Rili, padam :")) Ale porządki THE BEST! Jeszcze kopa w tyłek byś mu na pożegnanie dowaliła!
    Rozdział cud miód i okruszki! Bardzo się cieszę, że dodałaś!
    Tobie również życzę wesołych, pogodnych i radosnych świąt, smacznego jajka, mokrego dynusa, masy prezentów i WENY! Bo chcę kolejną notkę jak najszybciej <3
    http://powojniekatnisspeeta.blogspot.com/
    Viks

  2. 26 marca 2016 o 11:41

    Ocho będzie niezła impreza niedługo =] To nieźle się porobiło z Williamem : ( Czekam na next i do przeczytania w przyszłości
    Olverd
    Ps Wesołych Świąt =)

  3. ~Asiaa
    26 marca 2016 o 11:44

    Jeeeej meeeega! Will i ten napad Erica. Haymitch i Effie BOSKIE! <3 CZEKAM NA NEEEXTA!

  4. ~bang bang
    27 marca 2016 o 09:52

    Świetne! Wesolych świąt! Opowiadanie mega fajne i czekam na nexta :) masz w planach mpze napisać cos o Gale’u i Dalii?? Pozdrawiam i weny zycze :)

  5. ~DaughterOfApollo
    27 marca 2016 o 17:34

    TO JEST PIĘKNE!!!!!!!!!!!!!!!! Nie ma Willa jest spokój. Jest dobrze. Som sifienta!!!!!! najlepszego!!!! Notka jak zwykle wyimaginowana. ;D nie mogę się doczekać nexta!!!!!!!!!!!!1

  6. ~KarOolcia
    28 marca 2016 o 00:13

    Rozdział idealny, Podoba mi się ta akcja ! Ja również życzę wam wesołych świąt!

  7. ~Kkamilla
    28 marca 2016 o 11:46

    Tak nareszcie dodalas! ! Bardzo dobrze zrobili że wywalił Williama nigdy go nie lubiłam :D. No to szykuje się ślub i wesele. :D Johanna najlepsza! !
    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt!

  8. ~alicjak00
    30 marca 2016 o 17:20

    Wow !!! Akcja I reakcja. Williamowi sie nalezalo, Bo to swinia jest! Ja tam uwazam ze Kat moglabym zajsc w ciaze I mogliby miec malego mellarka ;3
    Swietna notka
    Wesolych swiat chociaz juz poswietach ale nadal
    Weny
    I wszystkiego co naj

Odpowiedz na „~AsiaaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *