Rozdział197″Haymitch i Effie nie tracą czasu”

Hej Okruszki i Tygryski ! Na początku kilka słów wyjaśnień i podziękowań :D Wiem ,że notki pojawiają się nieregularnie czasami trzeba na nie dłużej czekać spowodowane jest to jednak kilkoma rzeczami. Oczywiście to nie lenistwo ! Gdybym mogła pozwolić sobie na zamknięcie się w czterech ścianach domu i cały swój czas poświęcać na pisanie notek na pewno bym to zrobiła :) Niestety poza blogiem mam swoje życie i niestety masę obowiązków zarówno w domu jak i w szkoleDo tego dochodzi nie przyjemny incydent jaki miał zdarzenie jakiś czas temu a konkretnie niestety miałam wypadek samochodowy.Jedyne co z tego dobrze wyszło to to ,że nikomu nic się nie stało (mój samochód ucierpiał)Musiałam się zająć jego naprawą i różnymi formalnościami ,które niestety pochłaniają masę czasu i pieniędzy,które musiałam jakoś zdobyć.Robi się coraz cieplej więc dochodzi do tego praca na działce.Obowiązki zamiast maleć się zwiększają i zwyczajnie brakuje mi dnia ,a czasem i sił ,żeby przysiąść i napisać coś sensownego.Stwierdziłam ,że nie ma żadnej logiki w tym gdybym zmęczona po całym dniu na siłę zaczęła coś pisać bo to po prostu nie wyjdzie.Chcę też powiedzieć,że zostałam sama na placu boju i nie ma mi kto pomóc w pisaniu bloga,gdyby były dwie osoby na pewno byłoby łatwiej no ale niestety.Przez to wszystko pisanie bloga zeszło na dalszy dalszy plan.Samej na prawdę ciężko to ogarnąć.Dobra koniec tego xD Chciałabym wam serdecznie podziękować ,że mimo wszystko czekacie na notkę ,czytacie te wypociny ,a później komentujecie na prawdę wielkie ogromne dzięki <3 I zapraszam do czytania !

                                                                                                                                                                                                            PannaHutcherson

Oczami Katniss

Haymitch oświadczył się Effie równo dwa tygodnie temu.Oni wcale nie próżnują praktycznie na drugi dzień zaczęli planować ślub i wesele.Mało co ich widzę są zabiegani prawie nie ma ich w domu.Ciągle w rozjazdach.Szczerze mówiąc kiedy na to patrzę zazdroszczę im i…jestem jakoś dziwnie zła.Nie to ,że mam coś przeciwko temu ,że oni biorą ślub,wcale nie oto chodzi z tego akurat bardzo się cieszę.Nawet Haymitch przestał pić bo nie ma na to czasu.Moja złość polega na tym,że oni zaręczyli się dwa tygodnie temu i już wszystko planują nawet datę wyznaczyli,a u mnie…wszystko stoi w miejscu.Rozumiem ,że sprawa z Dalią i Williamem i to całe zamieszanie wszystko przedłużyło ale już jest dobrze całe dwa tygodnie nic się nie dzieje.Nie oczekuje ,że będziemy brać ślub wtedy kiedy oni czy coś ale Peeta nawet o tym nie wspomina.Wątpię ,żeby zapomniał..może się rozmyślił? Sama nie wiem.

-Ciemna maso wchodzę!-Johanna robi duży hałas kiedy wchodzi do mojej sypialni.Peeta oczywiście już dawno jest w piekarni.

-Johanna co cię tu sprowadza?-Wymuszam z siebie uśmiech.

-Przyszłam bo mi się nudziło w domu.-Dziewczyna kładzie się obok mnie.-A i chciałam się dowiedzieć dlaczego mniej więcej od dziesięciu dni jesteś naburmuszona i wyglądasz jakby ci ktoś kij w poślady wsadził.

-Nie jestem naburmuszona.-Staram się aby mój głos brzmiał normalnie.

-Weź nie ściemniaj.Wszyscy się ekscytują ,że Abernathy i Trinket się hajtają tylko nie ty.Jak byłyśmy z Effie oglądać sukienki to wcale nie pomagałaś.

-Wiesz ,że ona ma swój własny styl.Co ja mam jej doradzać skoro właściwie sama wybrała.-Wzruszam ramionami.

-Nie pierdziel nawet się nie udzielałaś.Siedziałaś na krześle i tylko ramionami ruszałaś jakbyś rozpoczynała jakiś taniec połamaniec.WIem ,że Effie ma swój styl ale słuchała moich i Dalii rad.Będziemy druhnami a ty nawet sukienki nie przymierzyłaś.-Ale wtopa.Sukienka wisi na krześle już ileś dni i faktycznie nawet jej nie przymierzyłam.Mogłam ją schować zanim Johanna tu przyszła.

-Nie miałam czasu jej przymierzyć.-Próbuję jakoś wybrnąć.

-Ja wiem,że ty i Peeta grzmocicie się jak dzikie kuny w agreście ale bez przesady.Teraz go nie ma i miałaś czas ją przymierzyć.Z resztą twój narzeczony codziennie wychodzi do pracy więc nie mów ,że nie miałaś czasu.A i zrobiłaś się w ogóle jakaś anty społeczna.

-Chcesz się kłócić czy o co chodzi?-Kolejna wtopa.Przecież powinnam się śmiać z tego co ona właśnie powiedziała ale w ogóle nie mam na to ochoty.

-I właśnie oto mi chodziło!-Jo mocno gestykuluje rękoma.-Zachowujesz się jakbyś miała kij w pośladach.Powinnaś się śmiać ,że porównałam was do kun w agreście a ty się denerwujesz.Ostatnio jak powiedziałam że Dalia pojechała do Gale’a nawet się nie zainteresowałaś.

-Zainteresowałam się.

-Tak? To jak wytłumaczysz to,że dokładnie o godzinie 19:00 zaczęłaś jej szukać i pytać się gdzie ona jest? A ja dokładnie powiedziałam ci ,że wyjechała o 9:00 i wróci na 22:00.

-Bo..byłam zamyślona.

-Dobra koniec ściemy powiesz co się dzieje?

-Ni..no bo denerwuje się ślubem.

-Ty? Ślubem Effie? przecież twoim zadaniem będzie stanie i uśmiechanie się.To chyba nie jest trudne co?

-Moim ślubem.-Wybucham zanim zdążę ugryźć się w język.

-Hajtasz się i ty? Czego nic nie mówiłaś? Dlaczego ja nic nie wiem? Dlaczego Erick nic nie wie? Nie chcecie nas zaprosić czy co?

-Nie nie nie nie nie i jeszcze raz nie.

-To ja nic nie rozumiem.Nie wychodzisz za Peetę ,a denerwujesz się swoim ślubem? to nawet nie jest logiczne.

-Właśnie oto chodzi nie wychodzę za Peetę.Siadam na łóżku i krzyżuje ręce.

-Zaraz..-Dziewczyna spogląda na moją dłoń na której nadal widnieje pierścionek.-Pokłóciliście się tak? Bo chyba zaręczyny nie są zerwane skoro masz pierścionek.Czy ci się odwidziało?

-Nic mi się nie odwidziało.

-O matko Katniss-Jo uderza się z otwartej ręki w czoło.-Czy ja muszę ciągnąć cię za język i się domyślać? nie prościej byłoby gdybyś powiedziała o co chodzi?

-Oto ,że Effie i Haymitch zaręczyli się dwa tygodnie temu i już mają ustaloną datę,salę,Effie wybrała sobie i nam sukienki.Ja i Peeta zaręczyliśmy się dawno dawno temu i wszystko stoi w miejscu.Teraz kiedy wszystko jest już dobrze Peeta nawet nie wspomniał o ślubie.

-A więc tu cię boli.Weź wyluzuj.Co ty nagle masz takie ciśnienie na ślub ? i tak ci go nikt nie zabierze.I tak każdy wie,że w końcu się ohajtacie będziecie mieć dzieci i w ogóle będziecie razem do starości.

-A ty i Erick?

-A my to wiesz.Ja nie mam ciśnienia czekam ,aż się Effie hajtnie nie wszystko na raz.Jak teraz każdy z nas zacznie na raz ślub planować to będzie jedna wielka masakra.Jak miałybyśmy jej pomóc skoro same byłybyśmy zajęte planowaniem własnych uroczystości? Pewnie dlatego u ciebie stoi wszystko w miejscu.Sama wiesz ,że chłopcy są zaangażowani w pomoc Haymitchowi.Nie dziw się,że Peeta nie myśli na razie o waszym ślubie.

-Może i masz racje.

-Nie może tylko na pewno ,a teraz przestań się dąsać i wywalaj z tego łóżka sukienkę przymierzać.Effie cię zabije jak na ceremonii okaże się ,że wyglądasz w niej jak Snow w damskich ciuchach.-Wytrzeszczam oczy i spoglądam na Johnannę.-No co?

-Snow nosił damskie ciuchy?

-Nie wiem ale wyglądałby w nich śmiesznie.-Zwlekam się z łóżka i zakładam sukienkę.Jest ona ciemno fioletowa nie ma ramiączek a góra przy dekolcie układa się w kształcie serca ,zwyczajna ,prosta jedyne wydziwienie to kokarda znajdująca się na talii.No tak przecież nie możemy przyćmić Effie.Daję krok do przodu a moja sukienka ląduje na ziemi.

-Jest za duża.-Krzywię się.

-Widzisz trzeba powiedzieć to Trinket.Musi zamienić na mniejszą.W ogóle to ładnie wyglądałaś w niej przez…chwilę.-Dziewczyna wybucha śmiechem.

-Bardzo śmieszne.

-Śmieszne bo jakby ci się to stało na ślubie?,a teraz rzecz gorsza przymierz buty.-Na samą myśl o tym zaczynają boleć mnie nogi.Zakładam je na nogi są one koloru czarnego po bokach mają koronkę ,a tak wysokiej szpili to na oczy nigdy nie widziałam.

-Ja się w tym zabije.Ile centymetrów mają te szpilki?-Próbuję przejść kawałek ale ciężko mi to idzie.

-Wyglądasz jak nowo narodzony cielak.Piętnaście ,a ty masz się nauczyć w tym chodzić.Effie nie uczyła cię chodzić na szpilkach przed Igrzyskami?

-Uczyła ale nie na takich wysokich.Nogi mi zaraz odpadną.-Zrezygnowana ściągam buty.

-Radzę zainwestować w plastry i maść na odciski.Całe szczęście na weselu nie będziemy musiały w tym tańczyć.

-Ja nawet nie umiem w nich chodzić.

-Więc cię nauczę.Zaklej sobie nogi w miejscach gdzie buty mogą cię obetrzeć a ja zaraz wracam.-Oczywiście jej zaraz trwa chwilę słyszę jak wbiega na górę ,a kiedy wchodzi jestem w szoku.

-Wbiegłaś w tych butach?

-Tak a co?

-Masz nogi ze stali czy jak?

-Dobra o moich seksi nóżkach pogadamy zaraz.Wstań.-Robię to co mi karze chociaż trwa to długo zanim utrzymam jakąkolwiek równowagę.-Masz to na łeb

-Ała.-Jo bez żadnego wyczucia rzuca mi książkę na głowę.-Co ona taka ciężka co to jest?

-Wzięłam od ciebie z kuchni to chyba książka kucharska Peety.-Od razu wiem o którą jej chodzi.Peeta kupił ją w Kapitolu jest ogromna i strasznie ciężka jeśli dobrze pamiętam ma tam ileś milionów przepisów.

-Nie mogłaś wziąć mniejszej ?

-Nie bo musi cię coś do ziemi przyciskać.Chyba,że ja mam ci usiąść na głowie.-Dziewczyna lekko się uśmiecha.

-Nie dziękuję.Dobra mam z tym chodzić ?

-Tak.Więc do dzieła.

*****

Po dwóch godzinach męczarni w końcu umiem chodzić w tych butach.Jestem zadowolona ale moja głowa ,kark i nogi już nie bardzo.Czuję się tak jakbym zaraz miała się rozsypać.

-No to możesz iść odpocząć a ja spadam trzymaj się Tygrysku-Johanna wychodzi ode mnie jak gdyby nigdy nic.O dziwo ona cały czas była w tych butach ,chodziła,skakała ,wygłupiała się i wyszła.

Rzucam się na łóżko,ściągam buty ,najchętniej poszłabym do wanny ale musiałabym iść na rękach bo moje nogi nie są do tego zdatne.

-Kochanie wróciłem!-Peeta rzuca się na łóżko i obsypuje mnie masą pocałunków.

-Nie żyje-Mamroczę.

-Co się stało?-Chłopak lustruje mnie wzrokiem.

-Johanna uczyła mnie chodzić z tym na głowie.-Wskazuje na jego książkę.-W tych butach.

-I jak ci poszło?

-W dwie godziny nauczyłam się chodzić ale..moje nogi umarły w męczarniach.

-To trzeba je ożywić ciepłą kąpielą.-Dostaję namiętnego buziaka po czym Peeta znika za drzwiami łazienki.W pierwszej chwili chciałabym zdjąć koszulę nocną w której nadal jestem po mimo ,że jest już po południe.Nie mam jednak na to siły.

Chłopak wychodzi z łazienki pomaga mi się rozebrać po czym wkłada mnie do wanny.Tego mi trzeba było ciepła woda działa na moje zmaltretowane nogi kojąco.Peeta stoi oparty o drzwi i przygląda mi się.

-Wskakuj a nie się patrzysz.-Uśmiecham się.Nawet nie muszę go prosić mija chwila ,a on zaraz jest przy mnie.-To jak było w piekarni?

-Dobrze interes się kręci.A Erick udał się do fryzjera.

-W końcu bo zarósł jak agrest.

-Widać ,że Johanna tu była.-Oboje wybuchamy śmiechem.

-A co się stało ,że w końcu postanowił włosy skrócić ? ktoś coś mu powiedział?

-Ogień.

-Jaki ogień?-Pytam zaciekawiona.

-A no taki ,że przypalił sobie grzywkę.Mówię ci płakałem ze śmiechu.Erick nachylił się nad kuchenką papierosa chciał odpalić i nagle czuje ,że coś śmierdzi,a stałem nie daleko niego.On się odwraca i do mnie „Ej Okruch przypaliłem sobie coś?” Ja patrze a tam taka grzywka przypalona ..jeszcze się tliła.-Peeta tą opowieścią sprawia,że i ja ze śmiechu płaczę.

-Bardzo był zły?

-Żebyś wiedziała.Oczywiście wiesz ja się śmieje nie mogę mu nic powiedzieć więc pokazuje my na tą grzywkę a ten”Nie śmiej się Okruch!” „Jak ja mam do ludzi wyjść” „Ja idę do fryzjera” „Nie śmiej się słyszysz?” Nie dało się nie śmiać.Jeszcze on wychodzi i taka pani do niego „Coś się panu we włosy stało”

Peeta rozśmiesza mnie do tego stopnia,że nie jestem w stanie nic zrobić po prostu skręca mnie ze śmiechu..

  8 comments for “Rozdział197″Haymitch i Effie nie tracą czasu”

  1. ~KarOolcia
    2 kwietnia 2016 o 11:38

    To zrozumiałe że masz swoje prywatne życie i obowiązki, problemy. Co do ilości notek jak to mówią, nie jest ważna ilość A jakość, więc naprawdę się tym nie przejmuj. Przykro mi ze sama musisz pisać tego bloga, to oczywiste że jest ci ciężej (też kiedyś zostałam zostawiają N lodzie przez co potem zamknęłam bloga, trochę żałuję, ale czasu nie cofne) jednak mimo wszystko to cudnie ze dajesz radę. Notki są cudne, ta dzisiejsza cud, miód i okruszki ♡♡
    Pozdrawiam KaroOlcia

  2. 2 kwietnia 2016 o 12:14

    Rozumiem, że nie masz czasu w końcu każdy ma prawo do życia prywatnego =) To może i lepiej , że notki czasami pojawiają się po dłuższym czasie wtedy się tak na nie wyczekuje i to w sumie jest takie no utwierdzające w cierpliwości. Dziękuję za to, że mimo wielu obowiązków nie rezygnujesz z bloga =) Czekam na kolejny rozdział
    Oleverd

  3. 2 kwietnia 2016 o 12:59

    Notka cuudowna :) Taka zabawna i ogólnie… Mega się uśmiałam :D
    Haha, Jo najlepsza. Serio, ona rozwala system :) I te szpilki :O Ja by się w nich zabiła :”/
    Ej… Ja też chcę już ślub K&P! Mogliby po ślubie Effie zacząć coś planować.
    Rozumiemy, że masz swoje sprawy i notki nie mogą być codziennie. My i tak czekamy na nowy wpis, nieważne kiedy by był. A i szkoda, że prowadzisz teraz bloga sama, ale ważne, że mimo wszystko dajesz radę.
    Viks

  4. ~Kkamilla
    2 kwietnia 2016 o 19:59

    Nareszczie! Faktycznie nie tracą czasu! Ale po tym ślubie peta i Katniss mogli by zacząć coś szykować i Johanna też :D notka cudna jak zawsze: * szkoda ze notki pojawiają się rzadko ale ważne ze wg sa. Może lepiej żeby pojawiały się rzadziej niż miały by pojawiać się za często ;) każdy ma swoje życie to normalne ;) a u ciebie może się wszystko ułoży: )
    Pozdrawiam ^^

  5. ~bang bang
    2 kwietnia 2016 o 20:11

    Cudowna notka! :) rozumiem kazdy ma swoje życie i wspolczuje wypadku :( ale teraz moze byc juz tylko lepiej prawda? :) a czy będzie cos z Dalia i Gale’m? Chociaz odrobinkę ale oczywiscie zdaje sie w pelni na Ciebie :) pozdrawiam i zycze weny :)

  6. ~alicjak00
    2 kwietnia 2016 o 23:17

    Jak zwykle notka the best ;)
    Rozumiem w stu procentach twój brak czasu. I tak cię podziwiam bo jednak do nas wrocilas i piszesz dla nas te świetne notki. Mam nadzieję że ten blog nie będzie miał konca. Życzę weny.
    Wracając do notki to Jo rozwala mnie swoimi komentarzami xD haymitchem i effie biorą ślub przed peeta i katniss no kto by pomyślał

  7. 3 kwietnia 2016 o 19:32

    Dopiero dzisiaj tu trafiłam i nie wiem co napisać, bo czytając Twojego bloga… Jest tyle emocji! Pozytywnych! Nie ma negatywnych, aż chce się czytać dalej. Na prawdę. Gratuluję talentu :) Czekam, aż wszystko dokładnie się ułoży, bo nic innego się nie może wydarzyć, jak coś szczęśliwego i pozytywnego ^^ Nadrobiłam swoje zaległości i jestem z siebie dumna. Warto było przeczytać te wszystkie rozdziały. Pochłonęłam to bardzo szybko i chcę więcej. Nie zmarnowałam czasu – to najważniejsze :)

  8. ~Lola
    6 kwietnia 2016 o 22:01

    Nie ważna jest ilość notek tylko jakość, wiec pisz sobie ile czasu chcesz. Choć nie ukrywam ze codziennie parę razy sprawdzam twojego bloga. I jeśli na tego bloga wchodzi jakąś osoba żeby pozrzedzic na temat tego ze nie ma nitek to proszę bardzo może poczytać stare rozdziały ja przy niektórych i tak śmieje się, płacze lub spadam z krzesła. Życzę powodzenia,weny czy czego tam jeszcze chcesz ja się pod to podpisuje. I niech los zawsze ci sprzyja.

Odpowiedz na „~OleverdAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *