Rozdział198 „Wyjątkowy dzień”

Oczami Katniss

To już dzisiaj.Po całym miesiącu przygotowań,potu,stresu,płaczu i krwi wreszcie nadszedł dzień w którym Effie raz na zawsze przestanie być panną Trinket.

Zegar wybija ósmą,mam jeszcze sporo czasu bo ceremonia zaczyna się o 17:00 jest ona jednak w Kapitolu ,a skoro mi przypada rola bycia druhną muszę być na nogach.Dzień zapowiada się cudownie,kiedy odsłaniam okno promienie słońca wpadają do środka,oświetlając twarz śpiącego jeszcze Peety.Niebo jest bezchmurne,niebieskie,śpiew ptaków unosi się w powietrzu i mknie hen hen daleko,słyszę też szum strumyka ,który znajduje się nie daleko naszego domu.

-Która godzina?.-Mamrocze blondyn przekręcając się w kremowej pościeli.

-Ósma-Spoglądam na zegarek.-Pięć po ósmej.-Mówię pogodnie.

-Muszę iść nie długo do Haymitcha,trzeba go dzisiaj szczególnie pilnować.-Chłopak zerka na mnie i wyciąga dłoń w moją stronę.

-Ciebie i Ericka czeka trudne zadanie.Z tego wszystkiego dobrze ,że wybrał was na świadków.-Z początku miał być jeszcze Finnick a u Effie Dalia i Annie ale zrobiło się za duże zamieszanie dlaczego ograniczyli ilość osób.Oczywiście nikt się nie obraził.

-Wiem.Pochowaliśmy mu wczoraj wszystkie napoje procentowe,żeby go nie kusiły.-Siadam na łóżku poprawiając mu niesforne kosmyki włosów.

-Mnie czeka bój z Johanną wiesz w końcu nie mogę wyglądać jak….-Zastanawiam się jakby Johanna to określiła.

-Upośledzony goryl?

-Dokładnie.-Oboje wybuchamy śmiechem.

-Koniec tego dobrego wstaję.-Blondyn podnosi głowę po czym znów kładzie ją na poduszkę.-Mam lenia nie chce mi się nic.

-Peeta Mellark ma lenia? Przecież to wręcz nierealne.

-Ha ha.-Niebieskooki składa na moich ustach pocałunek ,a następnie znika za drzwiami łazienki.

-Proszę o zaprzestanie wszystkich aktów seksualnych bo wchodzę!-Johanna wpada do pokoju z wielkim uśmiechem na twarzy.Marszczy brwi kiedy widzi mnie samą.-Co tu tak sztywno ? Myślałam że cię zastanę schodzącą z Peety ewentualnie jego leżącego na tobie albo jak leżycie na boczku albo..

-On się myje.-Przerywam jej.Wolę oszczędzić sobie słuchania jej wyobrażeń.

-Sam? Nie ma żadnego poranniaka?

-Nie.-Uśmiecham się.

-Dobra ,a więc.Mellark! Wyłaź!-Dziewczyna pięścią uderza w drzwi.

-Zaraz!

-Wyłaź idź się do Ericka szykuj! Bo ja muszę twoją przyszłą żonę ogarnąć i sama siebie muszę jakoś do stanu ludzkiego doprowadzić!

-A nie możesz się tam szykować?!

-Wyłaź bo wbije się tam z drzwiami!

-Dobra.-Peeta daje za wygraną i opuszcza łazienkę.Uśmiecha się ,zabiera garnitur i opuszcza dom.

-Więc teraz trzeba się wykąpać.

-Że co proszę?-Pytam zaskoczona.

-No musimy iść do wanny i się umyć,zrobić peeling,powyrywać włosy z miejsc gdzie nie są potrzebne,wysmarować się kremami ,żeby skóra nie wyschła i tak dalej no już już.-Jo ciągnie mnie za rękę.

-Nie mam wosku ,ewentualnie maszynka..-Zaczynam.

-Ciemna maso ja wszystko przyniosłam.Wyskakuj z ubrań i tak się z tym zejdzie nie ma czasu.

-Mamy się myć we dwie?

-Może nie jestem tak wyposażona jak Peeta ale obiecuje ci ,że zrobię ci dobrze.-Dziewczyna wymownie rusza brwiami.Rzecz jasna nie wstydzę się jej ale czuję się dziwnie kiedy we dwie siedzimy w wannie,a ona nalewa do niej masę różnych specyfików.

-To jak będziesz uczesana?.

-Coś wystrugam na głowie spokojnie.Zastanawiam się bardziej co z tobą zrobić.

-Nie powinnyśmy być tak samo uczesane? Wiesz bo druhnami w końcu jesteśmy.

-Pytałam się Effie i mamy…-Dziewczyna uderza się otwartą ręką w twarz ,ochlapując przy tym wszystko do okoła.

-Co?

-Ja nas zapisałam do fryzjera..

-Co?!

-No tak..Musimy być o 14:00 w Kapitolu.Dalia śpi?

-Nie wiem może śpi do późna rozmawiała z Gale’m przez telefon.

-Tak? A o czym?

-A skąd mam wiedzieć?

-Skoro wiesz że z nim rozmawiała to musiałaś coś słyszeć.-Jo ukazuje mi szereg białych zębów.

-Wiem tylko ,że z nim w końcu idą oboje na wesele on ma się chyba tutaj zjawić jakoś nie długo.

-Uuu zobaczę moją dawną miłość.

-Kochałaś się w nim?-Pytam zaskoczona.

-Może trochę mi się podobał.Dobra chodź tu bliżej pilling ci zrobię.

-Kazał nam cię zawołać i wejść więc.-W tej chwili drzwi do łazienki się otwierają,Johanna trzyma ręce na moich piersiach ale to nie jest najważniejsze w drzwiach soi Erick ,Gale i Finnick.

-Chłopaki ja byłem w kuch…-I do tego Peeta.-Co..tu…ja…

-Ej no!-Krzyczy Johanna.-Raczylibyście zamknąć te drzwi?

-Okruch dawaj walimy czworokąt!

-Zamknijcie te drzwi!

-Dobra już już.-O dziwo to Gale je zamyka.

-Mam przewalone.-Marudzi Jo.-Erick zobaczył moje ręce na twoich cyckach

-Pomijając fakt ,że nadal tam są.-Uśmiecham się.

-Muszę skończyć pilling.Mam na prawdę przewalone teraz będzie mi rył czapę ileś dni.Ale trudno-Dziewczyna szeroko się uśmiecha.Po pilingach,myciu ,wyrywaniu włosów z miejsc w których w ogóle nie powinno ich być jestem gotowa tak samo jak Johanna,która właśnie kończy suszyć swoje włosy.

-Śniadanie!-Słyszę głos Dalii z dołu.Obie jesteśmy głodne więc zbiegamy na dół w trybie natychmiastowym połykamy kanapki z białym serem i rzodkiewką,popijamy to herbatą ,a następnie wkładamy nasze sukienki w pokrowce.Trzeba się zbierać żeby zdążyć na poduszkowiec,chłopcy dolecą do Kapitolu później ,a my stwierdziłyśmy ,że nie ma sensu tutaj już wracać.

 ***

Wraz z dziewczynami dotarłyśmy do Kapitolu,rzeczy musiałyśmy zostawić w jednym z hoteli w którym również będziemy nocować.Ten Hotel noszący nazwę ” Rose” to nowość.Jest ogromny wydaje się,że sięga chmur,w większości oszklony ale…panuje tu trochę dziwna atmosfera.Obsługa jest miła ale panuje tu grobowa cisza,być może jest tak drogi ,że mało kogo stać na pobyt tutaj.Kiedy wchodzi się tutaj przez te złote drzwi zaraz w oczy rzucają się skórzane kanapy,fontanna ,którą przystraja aniołek ,biała podłoga na wysoki połysk,wielkie wystawne żyrandole.Mam wrażenie ,że to pałac gdyby nie ta atmosfera mogłabym być zachwycona.

Effie podchodzi do recepcji rozmawia z dziwnie wyglądającą dziewczyną.Jest ona wysoka na prawdę bardzo wysoka,ma krótko ostrzyżone włosy koloru czarno-granatowego.Mówi bardzo cicho co utrudnia mi usłyszenie jej słów.Jednak nie to jest dziwne,dziwna jest jej bladość skóry.W życiu nie widziałam tak bladej osoby.

-Idziesz czy zostajesz?-Jo trąca mnie łokciem.Przez moje rozmyślanie o kolorze skóry tej dziewczyny nie zauważyłam ,że Effie trzymała wyciągniętą w moją stronę rękę z kluczykiem do pokoju.

-Idę.-Zabieram od niej kluczyki,numer pokoju to 112.Ustalamy ,że zostawiamy rzeczy i wychodzimy do fryzjera.

Pokój hotelowy również daje odczuć ,że jest się w „bajce”.Ogromne łoże,stojące przy ogromnym oknie i balkonie z wyjściem na taras.Wszystko urządzone jest gustownie,a nawet takiej „ciemnej masie” jak mi udaje się zauważyć ,że wszystkie meble tutaj to antyki.

Szybko opuszczam pokój,stwierdzam ,że nie będę w nim dłużej niż to konieczne.Na korytarzu już stoją Johanna i Dalia.

-Dziwnie tu.-Mówi Dalia.

-Strasznie cicho to prawda ale wiecie nowy hotel może nie każdego przekonuje.-Jo chce jeszcze coś dodać ale gdy tylko Effie wychodzi na korytarz zaczyna nas wszystkie poganiać.

-Ruszcie się bo nie zdążymy.-Panna Trinket odnosi się do nas poirytowanym głosem,narzucając przy tym takie tempo ,że do fryzjera docieramy zmachane.

Fryzjerzy ,którzy się nami zajmują wyglądają jak na tutejszych przystało.Zbytnia ekscytacja,piskliwe włosy.dziwne fryzury i ubiory.

-Witam panno Everdeen nazywam się Caleb.-Podaję rękę fryzjerowi ,który ma się zająć moimi włosami.Wygląda on na prawdę dziwacznie,pierwsze co rzuca mi się w oczy to jego umalowane na pstrokato paznokcie.Szybko cofam dłoń moje paznokcie przy jego wyglądają jak najgorsza katastrofa świata.Nie są ani umalowane,ani spiłowane nawet są krótsze niż te ,które on ma.

Gestem ręki Caleb zaprasza mnie do jak on to nazwał „myjki:Jest ona koloru jasnoróżowego.Kiedy usadawiam się odpowiednio dostrzegam jego wytatuowane białka oczu.Zamiast być białe są niebieskie,jego zęby zdobią jakieś diamenty,usta ma na pewno powiększone i są czerwone niczym krew,włosy w kolorach tęczy postawione do góry co daje mi myślówkę jak on to zrobił? wszystkie są sztywne jak druty przynajmniej tak mi się wydaje.

Chociaż wygląda jak dziwak jego dłonie myjące moje włosy wpływają na mnie relaksująco,i właściwie nie wiem po co myłam je wcześniej skoro i tak miałam tutaj trafić.

Po skończonych czynnościach takich jak mycie,modelowanie,tony lakieru i nie wiem jeszcze czego moja fryzura jest gotowa.Postawiłam na prostotę,włosy pokręcone na prostownice spadają luźno na moje ramiona.W końcu to nie mój ślub,ja mam wyglądać ładnie ,a zarazem wtapiać się w tłum.To Effie ma być gwiazdą ceremonii.

Czekam jeszcze na dziewczyny więc mam trochę czasu na rozejrzenie się po salonie,jak dla mnie za dużo tu wszystkiego ale nie jestem fryzjerką i się nie znam może to tak ma być.Wielkie szafy,podejrzewam ,że trzymają w nich farby i różne potrzebne rzeczy,ogromne akwarium nie wiem po co się tu znajduje,wielkie lustra i krzesła i wszystko takie…kolorowe.

***

W końcu wybija godzina 17:00 Wszyscy stoimy na miejscach.Nie byłabym sobą gdybym nie rozejrzała się po gościach zajmujących ławki.Szczerze mówiąc wygląda to nie jak ślub ,a jak karnawał albo jakiś cyrk.Mogłam się tego spodziewać w końcu większość znajomych Effie i Haymitcha są z Kapitolu.Myślałam ,że coś się zmieniło i chociaż na śluby ubierają się tak jak wszędzie.Jednak bardzo się myliłam.Nie sposób jednym słowem określić ubiór tych ludzi.Jedni mają ogromne kapelusze ,wydaje się,że zaraz ugną się pod ich ciężarem,są wymalowani mocno,tak żeby z daleka było widać.Ich stroje są jaskrawe różnokolorowe…jak na jakimś jarmarku.

W śród tych pstrokatych ludzi to my wyglądamy jakbyśmy byli jacyś „inni”.Effie chciała się wyróżniać i to pewnie dlatego jej suknia jest prosta i w białym kolorze. Haymitch ma czarny garnitur tak samo jak jego świadkowie.Nasz ubiór jest tak prosty ,że ,aż szokujący,widzę zdziwienie w oczach tych ludzi.Nawet kościół nie jest jakoś wymyślnie ozdobiony.Tu i tam stoją wazony z białymi kwiatami,których nazw nie znam.Jedyne szaleństwo na jakie pozwoliła sobie Effie to wiązanka z kolorowych kwiatów bo nawet jej fryzura jest w miarę prosta.Włosy ma upięte w coś podobnego do koka.Nie umiem tego dokładnie opisać.

-Nie stercz tak ciemna maso,obudź się,zaczynamy.-Johanna dyskretnie szturcha mnie ramieniem.Skupiam się w stu procentach i nie daję się rozproszyć gościom weselnym ,aż do końca ceremonii…

 Fryzura Effie

Suknia Effie

Dopadł mnie dziwaczny stres nawet nie wiem z czym on jest związany,przez co zapomniałam o bólu moich stóp ,a przecież patrząc na zegarek mogę obliczyć ,że życzenia trwały całe półtorej godziny.Nie wiem jakim cudem tyle ustałam.

Wchodzimy do sali ,tutaj można poczuć się jak w bajce.Podłoga dębowa mająca ciemny odcień,ogromne okna przystrojone złoto – białymi firankami ,krzesła ukryte pod białym jedwabnym okryciem,porcelanowa zastawa,wszystko idealnie współgra.

-Uwaga uwaga państwo młodzi!-Wykrzykuje ,jakiś człowiek ,sądząc po ubiorze to muzykant wynajęty na tą uroczystość.Bijemy brawa kiedy Haymitch wnosi Effie przez ogromne drzwi.

-Stary jeszcze ma siłę.-Szepcze Erick,co wywołuje u mnie uśmiech.

-Daj spokój nie wyśmiewajmy się z niego chociaż dzisiaj-Wtóruje Peeta.

-Zapraszamy na posiłek !-Krzyczy Effie.Tak więc każdy zajmuje odpowiednie miejsce.

-Ciekawe czy dalej będą rzygać i jeść.-Szepcze Johanna.

-Okaże się,ale znając ludzi stąd pewnie tak zrobią.-Dodaję cicho.Wolałabym ,żeby nikt tego nie usłyszał jeszcze wyszłyby z tego wielkie problemy…

  4 comments for “Rozdział198 „Wyjątkowy dzień”

  1. 14 kwietnia 2016 o 21:56

    Oł tak, jestem baardzo szczęśliwa, że dodałaś nowy :DD
    Haha, nie no, padłam. I dosłownie i w przenośni :’D Katniss i Johanna siedzą sobie razem w wannie, a tam wpadają nagle Peeta, Erick i Gale. :”"”) Nie no, a Erick to nie w szczególności rozwalił XD On to ma ,,pomysły”, jakieś niedorzeczne (żeby nie powiedzieć zboczone) normalnie! :”")
    Ładnie urządzony ten hotel, ale ja tu wyczuwam jakiś spisek…. N nie wiem, ale tak: bladzi ludzie, grobowa cisza, dziwna atmosfera i wgl… Jakiś dom strachu czy co XD Ale to może ja po prostu dawno jakiegoś strasznego filmu nie oglądałam i teraz takie coś wymyślam :/ Nie wiem, nie wiem…
    Łał, ale Effie ślicznie wyglądała… Suknie przepiękna, a rękawy podobały mi się w szczególności <3 I fryzurka również ekstra. To wszystkie takie delikatne, że aż nie podobne do Effie. ;)
    Czekam na kolejny, bo wchodzę tu codziennie! (to oczywiste:*) <3
    U mnie parę nowych ;)
    http://powojniekatnisspeeta.blogspot.com/
    Viks

  2. 15 kwietnia 2016 o 17:53

    Śliczna fryzura u Effie sukienka też przepiękna ;* Heh Erick i jego teksty xD Dziwi mnie tylko jedno czemu wparowali do łazienki jak mieli się podajże u Haymitcha szykować , że też Jo nie zamknęła na klucz drzwi. Ta prostota na ślubie jest taka nieprawdopodobna ale taka fajna =] Coś mi tak z tyłu głowy podpowiada, że z tym hotelem jest coś nie tak :(
    Czekam na wesele xD
    Do przeczytania w przyszłości
    Olverd

  3. ~Paula
    15 kwietnia 2016 o 21:51

    Nie mogę się doczekać kiedy będzie nowy rozdział.
    Ja normalnie ryłam. Kocham Joahnne i Ericka.

  4. ~kkamilla
    16 kwietnia 2016 o 19:08

    tak nareszcie ! Hahahahhahha moment w wannie najlepszy :D mogły zamknąć drzwi :D
    No i Effi przestała być panną tinket ! rozdział taki cudowny poprostu :* i długi :* i boski :*

Odpowiedz na „~ViksAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *