Rozdział 200 „Urodziny”

Łooo Matko i córko dobiłam  DWUSETNEGO rozdziału xD Ja nie wiem jakim cudem ale się udało :D  A nie ! Wiem! To wszystko dzięki wam <3 dziękuję :*Z Góry przepraszam że notki pojawiają się tak wolno ale robię co mogę Dobra koniec gadania Lecimy z Notką :D

Oczami Katniss

Przez jakiś czas stoimy obok siebie w ciszy.Moje ciało jeszcze drży po całym zajściu i nie do końca dociera do mnie co się właściwie stało.

-Cholera jasna! Ja dostałabym zawału ! Dlaczego Dalia żarła Gale’a?! -Johanna zbyt mocno gestykuluje rękami.

-Kochanie dzisiaj są twoje urodziny.-Erick przytula ją po czym dodaje.-Jakieś pół roku temu powiedziałem Ci ,że nie zapomnisz swoich urodzin,wiem ,że boisz się horrorów więc wpadliśmy na pomysł ,że umarli wrócą.

-Wpadliśmy? Czyli kto ci w tym pomógł?

-Peeta,Haymitch,Finnick później wtajemniczyliśmy Gale’a ,Annie i Dalię.

-Zaraz..a Katniss wiedziała?

-Jak mogłam wiedzieć jak byłam tak samo przerażona jak ty?

-Nie wtajemniczyliśmy tygryska bo uznaliśmy ,że ona nie umiałaby udawać strachu ,a ty zaraz byś się domyśliła ,że to coś naciąganego.

-A Effie?

-Ona się dowiedziała na weselu.-Erick posyła Jo szeroki uśmiech.

-Ty słyszałaś? Nie wtajemniczyli cię.-Uśmiecham się tylko bo nie do końca wiem co powiedzieć.Faktycznie gdybym wiedziała nie umiałabym zagrać strachu i pewnie wszystko skończyłoby się klapą.-Ja się muszę napić.Na trzeźwo nie zrozumiem co tu się stało…ale najpierw.-Dziewczyna łapie Gale’a za flaki,które z „plaśnięciem” upadają na podłogę.

-Fu.-Mamroczę.

-Jakie fu kotna.To po prostu żelatyna zafarbowana na czerwono.

-Mam dość żelków na długi czas.-Dalia wypija szybko szklankę pomarańczowego soku.-To jest strasznie słodkie.

-Katniss jak bardzo mam u ciebie przewalone?-Zagaduje Peeta.

-Nie jestem zła.-W tym momencie Haymitch włącza jakąś muzykę,ktoś zapala lampki dające odpowiednie,nie za jasne światło.Ludzie zaczynają tańczyć,inni jeść i pić.-Po prostu dziwie się ,że Johanna was nie pozabijała.

-Trochę się baliśmy,że któraś z was dorwie jakąś broń i komuś stanie się poważna krzywda.Dlatego też -Chłopak rozpina koszule ,a pod nią widnieje kamizelka ochronna.-Jedyne zabezpieczenie ,które było niewidoczne.Mielismy mieć kaski ale to by nie wyszło.W końcu domyśliłybyście się ,że coś jest nie tak skoro wszyscy są w kaskach nie?

-Wszystko fajnie ja rozumiem tylko..całkowicie zapomniałam o jej urodzinach i nie mam dla niej żadnego prezentu.-Jest mi strasznie głupio Jo nigdy nie zapomniała o moich urodzinach.Mam nadzieje,że zrozumie ,iż w ostatnim czasie bardzo dużo się działo.

-Spokojnie prezenty czekają na nią w pokoju,a połowę dostanie tutaj.

-A mogę wiedzieć co dostanie od nas?

-Jasne.Dostała jakieś ustrojstwo do włosów to takie coś co ostatnio zepsuła.

-Lokówkę?

-Skąd mam wiedzieć? Coś takiego długiego nie wiem jak to się nazywa.

-To lokówka.-Uśmiecham się .Od kiedy ja umiem nazwać „ustrojstwa „do włosów?.-Poza przygotowaniami do urodzin wszystko gra?-Mimo wszystko Peeta ma jakąś taką…dziwną minę.

-Tak.Czasami po prostu nachodzą mnie dziwne myśli..i takie głupoty.

-Dziwne myśli?-Dopytuję zaniepokojona i uważnie śledzę jego oczy.Nie zmieniają się one jednak na czarne..nadal są spokojne i błękitne.

-Oj przypominam sobie jaką drogę przeszliśmy,żeby tutaj być.I ,że nie którym to się nie udało.

-Peeta tak musiało być.Z jakiegoś powodu to właśnie nam się udało.Może ktoś gdzieś uznał ,że my damy radę ze wszystkim?-Dziwnie się czuję mówiąc to wszystko.Przecież zazwyczaj to ja miałam pretensje do całego świata ,że żyję.-A tak z innej beczki Dalia chyba na dobre wróciła do Gale’a co?-Chcę zmienić temat.Są urodziny Johanny i nie chcę,żeby mój ukochany był cały wieczór smutny przez wspomnienia.

-Żebyś wiedziała.Cóż na miłość nie ma rady nie? Tylko ,żeby jej dzieciaka nie zrobił bo go ukatrupię.-Oboje wybuchamy śmiechem.

-Chodźcie a nie siedzicie jak staruchy!-Dalia i Finnick wyciągają nas na parkiet.

Tańczę z Dalią ,Peeta z Annie,która już chwieje się na nogach.W takim tempie za godzinę będzie po niej.

-Nie źle was nastraszyliśmy co?

-Dalia myślałam ,że umrę na zawał.Już mniej przerażające były zmiechy.

-Nie domyśliłaś się.że to nie możliwe,żeby zmarli ..żyli?-Teraz kiedy ona to mówi brzmi to niedorzecznie.

-Wiesz po tych wszystkich przeżyciach nauczyłam się ,że wszystko jest możliwe.

-Najważniejsze,że wszystko się udało.Wiesz..chciałam ci powiedzieć,że cieszę się ,że cię mam.-W tym momencie Dalia przytula się do mnie.Moje serce przyspiesza,a w gardle staje gula.-Nigdy ci tego nie mówiłam ,a nawet jeśli to dawno temu i mówię to rzadko ,a powinnam cały czas.Jesteś dla mnie prawie jak mama…mówię prawię bo trochę za młoda.

-Dzi..dziękuję.A co Cię tak dzisiaj wzięło na takie wyznania?

-Po prostu chcę żebyś to wiedziała.-Uśmiecham się ,a do moich uszu dochodzi krzyk.Odwracam się za siebie,widzę tłum ludzi ,ktoś krzyczy „dzwońcie po pomoc”.Wraz z Dal biegniemy w tamtym kierunku.

Przepychamy się przez ludzi,moim oczom ukazuje się przerażony Erick,trzymający na kolanach nieprzytomną Johannę.

-Co się stało?

-Nie wiem ..tańczyliśmy zemdlała.

-Może za dużo wypiła?-Wtrąca Haymitch.

-Może to przemęczenie?-Dodaje Effie.

Ludzie zaczynają spekulować nikt nic nie robi.Już chcę krzyknąć żeby ktoś wezwał pomoc ,a nie zastanawiał się dlaczego ona zemdlała.

-Dobry wieczór nazywam się Peeta Mellark potrzebujemy karetki..-To zdanie uspokaja mnie na trochę.

-Haymitch wyjdź przed budynek.-Te słowa wychodzą z moich ust same.Przez chwilę nie zastanawiam się dlaczego i co mam powiedzieć.W odpowiedzi Abernathy przytakuje i opuszcza sale.

Minuty dłużą się niemiłosiernie 10 minut zajmuje karetce przyjazd tutaj i zabranie Johanny na noszach.Dziewczyna dopiero kiedy wsadzali ją do karetki odzyskała przytomność.Już na wstępie lekarz powiedział,że to prawdopodobnie przez alkohol i,że zabierają ją na płukanie żołądka.

Mogli zabrać tylko jedną osobę ,którą jest oczywiście Erick.

-Ktoś widział co dokładnie się stało?-Wtrącam drżącym głosem.

-Tyle co mówił Erick tańczyli i nagle ona upadła.Dziwne bo ja jestem bardziej pijana niż ona.-Annie bierze kilka głębokich oddechów.

-Może coś z alkoholem jest nie tak?

-Wszyscy go piliśmy w mniejszych czy większych ilościach jakby coś było z nim nie tak to każdy miałby jakieś objawy.Czy ktoś jeszcze się źle czuje?-Peeta patrzy po wszystkich.

-Nie chyba nie.-Dodaje Finnick.

-Dziwne ona wypiła zaledwie trzy drinki,do tego zjadła i dużo tańczyła.

-Dobra ja tam jadę.-Wtrącam.

-Jadę z tobą.-Dodaje Peeta.

-Wszyscy jedziemy,taksówki już zamówiłem.-Jednak Haymitch nawet pod wpływem alkoholu do czegoś się przydaje.

***10 minut później***Oczami Katniss**

Wszyscy siedzimy na szpitalnym korytarzu.Erick poinformował nas ,że to nic groźnego,a lekarze potwierdzili wcześniejszą teorię ,że Johanna wypiła za dużo.

-Ja nic nie rozumiem.Skoro wszyscy mówią,że wypiła mało to jakim cudem lekarze mówią,że wypiła dużo?

-Nie piła nic wcześniej?-Peeta zerka na Ericka.

-Nie.Przynajmniej nie widziałem,ani nie czułem.

-A może ona jest w ciąży?-Katniss..mogłaś się ugryźć w język teraz zrobiłaś z Johanny wyrodną osobę.

-Nie możliwe.Przecież nie piłaby w takim stanie.Nie jest głupia.-Starszy Mellark mówi to z wyrzutem.

-Erick nie unoś się.To może być początek..

-Przestań pierdzielić Peeta dobra? Ona miała okres niedawno.Jak mówię,że nie jest w ciąży to nie jest.Zachlała się i koniec.

-Uspokój się.-Wtrąca Finnick.

-Co się uspokój? Jak mam się uspokoić? Wstyd na całe Panem! Zwyciężczyni Igrzysk Głodowych zachlała się do nieprzytomności! Jak to w ogóle wygląda!

-Nie drzyj się bo zaraz nam karzą stąd wyjść.Zdarza się.Przypomnieć ci jak ty się doprowadzałeś do stanów nie ogarnięcia?

-Po pierwsze nie mów mi co mam robić.Po drugie po mnie nie przyjeżdżała karetka po trzecie jestem k**wa chłopakiem!

-Zamknij się.

-Sam się zamknij Peeta.Ciekawe czy ty byś się nie wku***ł jakby to Katniss się tak nawaliła?!

-Dobra ja widzę ,że z tobą nie ma sensu rozmawiać.

-To nie rozmawiaj nikt cię oto nie prosi.

-Jeden z drugim uspokójcie się.Stało się czasu nie cofniemy,a jak się będziecie na siebie drzeć to uzyskacie tyle,że nas stąd wyproszą.-Finnick próbuje załagodzić sytuację.

-Chcecie to sobie tu siedźcie ja jestem zmęczony,mam dość,przyjdę jutro jak jej już wypłuczą ten alkohol.

-Dobrze się czujesz? Chcesz ją tu zostawić? Ona by przy tobie siedziała.

-Peeta zamknij się ja wiem co mam robić dobra?!

-Siedzisz tu!

-Weź się odwal!

-Nie zachowuj się jak debil!

-Sam jesteś debilem!

-Tu jest szpital.Tu są chorzy pacjenci ,którzy potrzebują odpoczynku.Proszę opuścić placówkę.-Lekarz wygląda na naprawdę zdenerwowanego.Nie ma się co dziwić chłopaki darli się na pół szpitala.

Eirck próbował jeszcze dyskutować z lekarzem ,skończyło się na tym,że zostaliśmy wyprowadzeni przez ochronę.Wracając do hotelu panuje grobowa cisza ,a bracia patrzą na siebie tak jakby mieli się pozabijać

  3 comments for “Rozdział 200 „Urodziny”

  1. ~Kkamilla
    12 czerwca 2016 o 14:29

    No nareszcie! ! :) o matko to już 200 notka oby tak dalej: ) niespodzianka dla johany wyszła świetnie: * ale to było też straszne nie dziwię się ze się bała: ( ale dlaczego ona zmalała: ( moze to naprawdę ta ciąża: ) a erick zachował się jak swinia.: (
    Czekam na następną notkę: )

  2. ~Bang My Hands
    13 czerwca 2016 o 16:17

    Matko Boska jak ja zobaczylam ze pojawil sie tu nowy rozdzial to mój swiat nabral barw :D naprawdę cieszylam sie jak glupia ;) Erick debilu zasadzę ci kopa w dupe i zobaczysz… Co za cham jakiś no.. Uwielbiam go, ale irytuje mnie jak nikt inny.. Powinienes frajerze przy niej siedziec a nie morde drzesz na wszystkich a sam miłosiernego zgrywasz…. Rozdzial baaaaaaaaaaaaaaaaardzo mi sie podobal i fajnie przeczytać cos nowego, bo zazwyczaj czytam Twoje stare opowiadania;) cóż taki nałóg, ale kazdy ma swój prawda? :) mój akurat jest do pozazdroszczenia :D ekhem a teraz zaczynam: dasz cos z Dalia i Gale’m? Jakiś moze hocik albo cos takiego? :) mozna liczyć na jakieś „ich” opowiadanie w najbliższym czasie? :) pozdrawiam i zycze CZASU ;) (bo weny nie potrzeba) Bang My Hands

  3. ~MrSpodeczka
    15 czerwca 2016 o 17:26

    Cudowne *.* Gratuluję 200 notki….ciekawi mnie co się stało Johannie i Erick dziwnie się zachował tak troszkę niepodobnie do niego…..ja nadal wyczekuję jakiejś akcji z Katniss XD Katniss jako odważnego Kosogłosa i Peetą oczywiście…Katniss w tarapatach (nwm porwana albo torturowana czy coś w tym stylu w końcu ma wiele wrogów jako Kosogłos..) a Peeta bohater jak zawsze cudowny brakuje mi trochę tego tak jak było na początku brakuje mi Katniss i Peety bo w końcu to oni są głównymi bohaterami tego bloga i ostatnio tak sielankowo się zrobiło aż dziwnie…a może to tylko cisza przed burzą?:P..ale mimo wszystko notka cudowna jak zawsze masz genialny umysł do pisania i pomysły oby tak dalej..teraz niedługo wakacje to więcej czasu będziesz miała na bloga ;)) trzymam za ciebie kciuki (od zawsze kocham twój blog i w sumie tylko jego czytam inne nie mają z nim szans ;D) Z niecierpliwością wyczekuję następnej notki. Wierzę w ciebie :*****

Odpowiedz na „~KkamillaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *